Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę

Wpisy z tagiem: Zatoka Pucka

czwartek, 24 lipca 2008

Ostatnia cześć o poszukiwaniach skarbów w ramach Wakacyjnego Campu Blogerów. Zgodnie z informacjami zdobytymi od córki rybaka, docieramy do miejsca, które ma dwie nazwy: Mewia Rewa lub Rybitwia Łacha. Jest to długa łacha ciągnąca się od Cyplu Rewskiego aż do Kuźnic na Półwyspie Helskim, która oddziela wody Zatoki Puckiej i Zatoki Gdańskiej. Generalnie, przez ową łachę, można przejść z Rewy do Kuźnic nie zanurzając się głębiej niż do pasa w wodzie, lecz jest jedna przeszkoda, kilkadziesiąt metrów które zostały pogłębione specjalnie dla statków spacerowych, które dopływają do Kuźnic na Mierzei Helskiej. Jako ciekawostkę podam, że co roku jest organizowany Marsz Śledzia, o którym można przeczytać: Śledzie pomaszerują przez Zatokę. A tak wygląda ta łacha na zdjęciach satelitarnych lub lotniczych:

Mewia Rewa lub Rybitwia Mielizna
Mewia Rewa

Naszym zadaniem jest wykopanie informacji zakopanych w promieniu 10 metrów od flagi, jak widać za kopanie zabrali się wszyscy, jednak po pewnym czasie, nie wiadomo już było która część została przekopana, gdyż fale i mokry piasek sprawiał, że ślady poszukiwań bardzo szybko znikały z powierzchni piaszczystej łachy.

Rybitwia Mielizna - wykopywanie informacji

Ponieważ groźne chmury zaczęły nadciągać znad Gdańska, wszystko zostało przyśpieszone przez organizatorów, i po pomocy w rozszyfrowaniu dalszych wskazówek rozpoczęła się konkurencja w drożynach, bardzo marynarska, czyli przeciąganie liny:

Mewia Rewa - przeciąganie liny

W ten sposób została wyłoniona zwycięska drużyna, która w nagrodę otrzymała 5 litrową beczkę piwa. Ale w sumie nie ważne było kto wygra, cały urok był w przysłowiowym gonieniu króliczka, a nie jego złapaniu. Ponieważ chmury coraz szybciej nadciągały w naszą stronę, szybko zaczęliśmy się ewakuować z łachy do motorówek.

Rybitwia Mielizna - nadciągająca burza

Powrót na niejednej osobie zrobili wrażenie i w sumie był dodatkową atrakcją, ponieważ płynąć w burzy nawet po dość spokojnych wodach Zatoki Puckiej i Gdańskiej, wśród piorunów a nawet gradu, który popadał chyba z 5 minut, sprawił że powiało grozą, zaś sternicy chcąc jak najszybciej dopłynąć do Juraty, sprawili że kąpiel mieliśmy zarówno z góry, jak i z dołu, kiedy motorówki przecinały fale, tym samym dodatkowo podlewając nas słoną wodą z Zatoki.

Wrak okrętu podwodnego ORP Kujawiak

A teraz o tym, co pewnie było w planach, lecz najprawdopodobniej zostało wycięte, w skutek załamania się pogody. Otóż dopływając do Mewiej Rewy, według słów pięknej Kaszubki mieliśmy widzieć "kiosk podwodnego buda" czyli kiosk okrętu podwodnego. Osobiście akurat tego nie zauważyłem, więc postarałem się poszperać w internecie i znalazłem. Okazuje się że istotnie przy Rybitwiej Mieliźnie jest zatopiony ORP Kujawiak, który został wycofany ze służby w roku 1966 i zatopiony na głębokości około 3 metrów, reszta jest zaryta w piachu, przez co jego kiosk wystaje ponad poziom lustra wody i służy jako cel w czasie manewrów. Więcej zdjęć i informacji o tym wraku znajdziecie pod linkiem: ORP Kujawiak, a poniżej zdjęcie znalezione w sieci tego obiektu:

Wrak ORP Kujawiak

Cmentarzysko wraków

Jednak to nie jedyny wrak obok Rybitwiej Mielizny, jak widać na tym zdjęciu, obok jest prawdziwe cmentarzysko podwodne także innych jednostek, które zapewne także rolę w czasie morskich manewrów na wodach Zatoki Puckiej i Gdańskiej:

Wraki

wtorek, 15 lipca 2008

Już dobra, przepraszam wszystkich za zwłokę i nadrabiam zaległości, choć za bardzo nie wiem od czego zacząć, a na dodatek spora ilość zdjęć sprawi, że na jednym poście z całej zabawy w Juracie na pewno się nie zakończy, choć wątpię, abym zdążył przed moim wyjazdem do Głuchołaz na Kropkę. W sumie trzeba przyznać, że Agora i administratorzy Blox.pl, sprawili chyba wszystkim miłą niespodziankę ta imprezą - z tego co widzę nawet już to ma przełożenie na marketing tej blogowej platformy - o czym może kiedyś, ale już na blogu o generalnie mojej pracy, czyli generalnie o marketingu internetowym i innych nudnych sprawach lawirujących wokół SEM/SEO.
Generalnie cały wyjazd można powiedzieć, że składał się z dwóch części:
poszukiwania skarbu na niby spokojnych wodach Zatoki Gdańskiej i Puckiej 24 godzinnym maratonie blogerów Nim przejdę do własnych zdjęć, wpierw dwa filmiki z tego wydarzenia, pierwszego twórcą jest Maciek, autor blogu MediaFan.pl:

zaś drugi filmik skręcony i zmontowany został przez ekipę z Agory:

Na razie powiem tylko, że 2:30 minucie drugiego filmiku, nawet ja zostałem uwieczniony.
Generalnie dodatkowo nasunęła mi się mała refleksja, po tej całej imprezie, ze względu na to, że między innymi ja byłem jedna z osób które dystrybuowały pierwsze numery, już historyczne Gazety Wyborczej w 1989 roku, w Niespodziance przy pl. Konstytucji, czy ktoś mógł wtedy przypuszczać, że z tego niepozornego wydawnictwa (pierwsze numery Gazety Wyborczej liczyły sobie raptem po 4 strony), powstanie potężny koncern prasowy i internetowy?
Na Wakacyjnym Campie Blogerów, pojawili się także blogowicze z Ukrainy, za sprawą tego, że platforma Blox weszła parę miesięcy temu na tamtejszy rynek internetowy.
Ciąg dalszy nastąpi