Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
wtorek, 24 czerwca 2008

Równo rok temu stałem przed dylematem, czy udać się do Elbląga na Bazunę, czy na spotkanie Blox - jak wiadomo wybrałem wtedy to pierwsze. W tym roku, jednak oczywiście obie sprawy musiały się nałożyć ponownie, jednak tym razem wybór padł na Wakacyjny Camp Blogerów w Juracie:

Wakacyjny Camp Blogerów

Przy okazji przygotowań do wyjazdu, przypomniałem sobie o mojej zeszłorocznej wycieczce na Półwysep Helski oraz Wyspę Sobieszewską, z których zdjęcia wciąż czekają w kolejce, jednak już część znalazła się na specjalnym Campowym Blogu, w poście Tajemniczy Hel, jednak do tych miejsc powrócę, aby jeszcze je dokładniej opisać.
Z pewnością czego można żałować, to tego że ominie mnie premiera długo oczekiwanej płyty, wspólnej zespołów Słodki Całus Od Buby i Bez Jacka, która ma się odbyć właśnie w czasie Bazuny, która tym razem jest organizowana w Wejherowie. Przedsmak tego połączenia można wysłuchać poniżej:


Mam nadzieję że ktoś jednak ze znajomych, kto akurat będzie tam gościł, dokona i dla mnie zakupu owej płyty;)
Ale to nic, ponieważ już sie ze znajomymi umówiłem i z pewnością także w tym roku odwiedzimy festiwal Kropka w Głuchołazach, a kto wie co jeszcze o ile uda się wszystko zorganizować tak z pracą, aby po kilka dni móc wygospodarować w czasie wakacji - żywot freelancera jednak nie jest łatwy, brak urlopu i wieczna niepewność sytuacji sprawia, że trudno cokolwiek planować z wyprzedzeniem. I tak być możliwe że po zapewne zwariowanym Wakacyjnym Campie Blogerów, zostanę jeszcze parę dni nad morzem, we Władysławowie, aby spotkać się ze znajomymi, ale na ile? Któż to wie...
Co do gruszek na wierzbie, z poprzedniego postu, okazało się, jak mi uświadomiła pewna blogowiczka, że istnieje coś takiego jak grusza wierzbolistna!!! - jak widać człowiek uczy się całe życie;)
I to by było tyle na dziś, jak zwykle w wielce telegraficznym i na dodatek dość chaotycznym.

poniedziałek, 23 czerwca 2008

Działo się trochę poprzedniej nocy, wpierw zasugerowani tym, że miejsce w którym cały koncert miał być zorganizowany, miał być w Porcie Czerniakowskim, przy Barce Herbatnik, więc najpierw z uporem maniaka szukaliśmy po całym porcie jakiejś barki na wodzie, póki się nie okazało, że jest to barka wyciągnięta na brzeg i nie jest to żadna knajpa (jak się nam zdawało), a w zasadzie sama estrada skonstruowana na kadłubie barki. Jako że nie była to knajpa, i po za herbatą nie było żadnego wyszynku, trzeba było więc dokonać zaopatrzenia na własną rękę w sklepie oddalonym o ładnych parę przystanków... ale generalnie było warto, przejść te trudy, aby oprócz muzyki zobaczyć jak najprawdziwsze

Gruszki na wierzbie

ale nie tylko, ponieważ jak widać, wierzby wokół barki, owocowały także jabłkami oraz bananami:

Gruszki na wierzbie

Muzyczna noc kupały

Muzyki, z powodu której udaliśmy się w to miejsce, było dużo i jak na plenerową imprezę muszę przyznać że nagłośnienie było przyzwoite. Oczywiście głównym magnesem, który nas zwabił w te nadwiślańskie chaszcze w Porcie Czerniakowskim, był oczywiście występ Orkiestry Na Zdrowie z Jakiem Kleyffem:

Gruszki na wierzbie

Przy okazji coś znalezione na YouTube tego zespołu, uwtwór "A ile?...":

Ale oprócz tego zespołu, pierwszy raz usłyszałem zespół nazywający się Kapela Ze Wsi Warszawa, której członkowie wyposażeni w dość prymitywne instrumenty muzyczne, grają generalnie muzykę folkową, wykorzystując motywy z rożnych regionów. Wśród instrumentów na których grają jest m.in. bemben strażacki, skrzypce i cymbały huculskie. Dźwięki tego ostatniego instrumentu bardzo mi przypadły do gustu, często z resztą słychać go chyba w ludowej muzyce słowackiej i węgierskiej. A oto próbka tego zespołu znaleziony na jutubie:

Atrakcji była znacznie więcej, ale tyle w przerwie w bardzo telegraficznym skrócie z sobotnio-niedzielnej nocy.

sobota, 21 czerwca 2008

No tak, znowu popadłem w ogrom pracy, cóż z tego że ślęczę po 16 godzin przed monitorem, skoro jeszcze ze zdjęciami, aż wstyd, jestem dalej na majowym długim weekendzie... Ale dość narzekania, dziś kolejna porcja zdjęć, z Beskidu Sądeckiego, tym razem z wyprawy Z Niemcowej do Jaworek.

Na szlaku w Beskidzie Sądeckim

Tam gdzie kwitną borówki

Był to niby koniec maja, a w górach wiosna dopiero akurat otwierała kielichy kwiatów. Dziwne, ale zdałem sobie sprawę, że jakoś nigdy nie widziałem kwitnących borówek, na które co krok się wpadaliśmy. Kwiatki bardzo delikatne i już przekwitające, wystarczyło lekko jedynie dotknąć kielich, aby ten mały kwiatek spadał na ziemię. Zdjęcie trochę nie wyraźne, ale to jest tak, jak się człowiek śpieszy, nie chcąc zbytnio zwalniać tępa grupy z którą wyruszyliśmy z Chatki na Niemcowej:

Beskid Sądecki - kwitnące borówki

Idąc mijaliśmy sporo wiatrołomów i młodników, które po za gęstym lasem wędrowców obdarowują ładnymi widokami, na szczęście akurat tego dnia już niebo się lekko przecierało, dzięki czemu widać było więcej i dalej niż w poprzednich dniach, kiedy człowiek kroczył w chmurach:

Na szlaku z Niemcowej do Jaworek

Dochodzimy po jakiejś godzinie nareszcie do miejsca, skąd w dolinie widać już Jaworki, które obecnie są już przedmieściami Szczawnicy, zaś w oddali widać Male Pieniny:

Beskid Sądecki - widok na Jaworki

Szałas który już nie poleci

Przed zejściem w samą dolinę, w której są położone Jaworki, mijamy szałas, a może bacówkę, która straciła dach, który zapewne był zrobiony z gontu. Tak jak w piosence, Szałasolot, której tekst jest parę postów niżej, ten szałas już nigdzie nie poleci:

Beskid Sądecki - resztki szałasu

Ciąg dalszy nastąpi, a ponieważ dalej w klimacie górskim, tym razem Wolna Grupa Bukowina w niejakiej kontynuacji z poprzedniego postu, czyli Bukowina II:

Noc Kupały

Jeśli jeszcze nie macie planów na dzisiejszy wieczór, informacja, którą otrzymałem dzisiaj z rana, jak zwykle zbyt późno, ale nie ma co, Orkiestrę Na Zdrowie lubię, więc na dziś wieczór pracę zawieszam na kołku:

21.VI.2008 w Warszawie w Porcie Czerniakowskim przy barce Herbatnik wystąpi
godz: 20 - 21 warsztaty bębniarskie Klick & Drum
godz: 21 - 22.30 koncert Orkiestry Na Zdrowie z Jackiem Kleyffem
godz: 22.30 - 23 nimfy i rusałki rozdawać będą 100 kilogramów lodów bambino
godz: 23 - 0.30 koncert Kapeli Ze Wsi Warszawa
godz: 0.30 - 1.00 puszczanie wianków - lampionów + pokaz Teatru Ognia Circus Maximus
godz: 1.00 - 2.30 koncert Orkiestry Św. Mikołaja
godz: 2.30 - warsztaty bębniarskie Słomy + do rana jamm session
15:15, konread , Góry
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 czerwca 2008

Naturalnie goszcząc te kilka dni na Niemcowej, pomimo niezbyt przyjaznej pogody, nie mógłbym nie pochodzić po górach, ograniczając się jedynie do życia towarzyskiego w chatce. Drugiego dnia, jak że i kondycja nie taka jak dawniej, ze znajomym ruszyliśmy po niedalekich dolinkach, lecz bez szlaków - z osobą którą byłem zna ta okolicę jak własna kieszeń, w czasie wakacyjnym właściwie mieszkając w tym miejscu. Trochę zdjęć z tej wędrówki, choć często sie w chmurach chodziło, jednak Beskid Sądecki okazał się na tyle łaskawy, że przynajmniej nie padało, lecz i tak nie były to zbyt dobre warunki do fotografowania. Na początek parę chmurnych widoków na góry:

Beskid Sądecki w pochmurny dzień
Beskid Sądecki w chmurach

No i może o czymś czego nie ma na zdjęciach, a o mały włos nie udało się złapać w kadr... Otóż tak sobie idąc dość szeroką drogą przeleciało przed nami jakieś wielkie ptaszysko, i przysiadło na pobliskim świerku. Ze zdumieniem aż rozdziawiłem gębę, bo był to prawdziwa sowa, której w życiu na wolności nie widziałem. Niestety nim zdołałem wytłumaczyć znajomemu sytuację i nim dosięgnęliśmy aparatów, sowa wzięła poderwała sie do lotu. Przypuszczam że owa sowa nie chciała aby mu robić zdjęcia, kiedy w dzień sobie lata, a nie śpi, co mogło być poczytane za bardzo kompromitującą fotografię w ptasim świecie;)
Dobra ale, nie ma co płakać, lepszy strumień w kadrze niż puchacz na drzewie, w szczególności głośno grający swą melodię:

Beskid Sądecki - górski strumień
Beskid Sądecki - górski strumień

Jak widać drogi poza szlakami są w okolicach bardzo szerokie, a to za sprawą tego, że są one rozjechane przez ciężki sprzęt dojeżdżających do wyrąbów:

Beskid Sądecki - droga
Beskid Sądecki - na szlaku

Z oddali z resztą było słychać także głos pił. Mijamy ambonę usytuowaną na polance, trudno powiedzieć, kto częściej z niej korzysta, myśliwi czy ludzie z aparatami fotograficznymi:

Beskid Sądecki - ambona myśliwska

A po powrocie wieczór, jak zwykle, przy herbacie, gitarach i innych wesołych plynach:

Wieczór na Niemcowej
Wieczór na Niemcowej

Skoro już w tak górski nastrój wpadłem, na koniec wykopany utwór Wojtka Belona, czyli oczywiście Wola Grupa Bukowina w utworze Bukowina I:

poniedziałek, 16 czerwca 2008

No i nie dało się ukryć, że w piątek były urodziny, których generalnie nie obchodziłem, lecz ktoś mnie tutaj lekko zdekonspirował - ech te serwisy społecznościowe;)
Ale tak przy okazji piątku, przypomniał mi się pewien utwór, który pierwszy raz usłyszałem w 2006 roku na Bieszczadzkich Aniołach, pomimo że jestem trochę jak inżynier Mamoń, któremu podobają się zazwyczaj piosenki które już kiedyś słyszał, tak ten utwór mnie powalił na łopatki od pierwszego wysłuchania. Wykonuje to grupa o wdzięcznej nazwie Grzmiąca Półlitrówa, a nosi on tytuł "Stare Kufle". Przy okazji tłumaczę, że jeśli jakiś fragment się pojawia w mych opisach, wcale nie oznacza czegoś złego, sam tekst jednak wieje lekkim optymizmem:

Stare kufle do cna z grosza wypłukane
Poróżnione z całym światem nie na żarty
Na szynkwasie z blachy pod kapiącym kranem
Urządzają o północy piwne party
Kiedy księżyc zbudzi szeptem szklane serca
Z półek ciszy zajdą w półmrok bez pośpiechu
Obok siebie staną święty i bluźnierca
I wypiją razem gorzki lek od grzechu

My stare kufle, przez życie poobijane
Z głowami pełnymi złotych myśli, siwe od piwnej piany
My stare kufle stuknięte chyba zdrowo
Idziemy wciąż przed siebie w przyszłość
Z nadzieją co dzień nową...

Starym kuflom sama toczy się rozmowa
Gwar unosi się w przestrzeni nieustannie
Jednym uchem odgadują z niego słowa
W zwykłe prawdy układając je starannie
Duchy z dymu umierają w oka mgnieniu
Zanim oddech nocy da im postać nową
Czasem tylko da się złapać w zamyśleniu
Jakiś Anioł Stróż z boleśnie ciężką głową

My stare kufle, przez życie poobijane
Z głowami pełnymi złotych myśli, siwe od piwnej piany
My stare kufle stuknięte chyba zdrowo
Idziemy wciąż przed siebie w przyszłość
Z nadzieją co dzień nową...

W stare kufle nikt już dzisiaj nie chce wierzyć
Niepotrzebne światu mogą w pustkę odejść
Nie potrafią jednak tak po prostu nie żyć
Kiedy piwo je wypełni cierpkim chłodem
Stare kufle, choć ze złudzeń wypłukane
Idą harde, jedną ręką w bok podparte
Czynić cuda w dotąd w świecie niewidziane
Zanim wleją w siebie swą ostatnią kwartę

My stare kufle, przez życie poobijane
Z głowami pełnymi złotych myśli, siwe od piwnej piany
My stare kufle stuknięte chyba zdrowo
Idziemy wciąż przed siebie w przyszłość
Z nadzieją co dzień nową...

I drugi utworek tym razem Jacka Kaczmarskiego, w którym wydaje mi się że nie tylko ja ze swymi wszelkimi wadami się odnajduję, zatytułowany "Człowiek prosty":

Ja prosty człowiek - wierzę w słowo.
Powiedzą - wstań i idź - to idę.
Zarabiam ręką, a nie głową
Nie grzeszę pychą ani wstydem.
Dla ludzi mam otwarte drzwi,
Niewiele zabrać można mi,
Ale jak ktoś mi da po pysku -
Oddam z nawiązką - ja nie Chrystus!

Ja prosty człowiek - mądrym ufam,
Sprytnym nie wchodzę raczej w drogę,
Mówię niewiele, chętniej słucham,
Pojmuję to, co pojąć mogę.
Dla głodnych talerz mam i stół,
Z tego com zebrał - oddam pół.
Ale jak sięgnie ktoś po wszystko -
Łapy przetrącę - ja nie Chrystus!

Ja prosty człowiek - krwi oszczędzam,
O byle co jej nie przeleję,
Milsze mi życie niż śmierć nędzna
Za obietnice i nadzieje.
Bliźniemu też użyczę krwi
Byle starczyło jeszcze mi.
Lecz niechby ktoś mi kroplę wyssał -
Z gardła wyszarpię - ja nie Chrystus!

Ja prosty człowiek - cóż mi skarga?
Kadzą mi albo palcem grożą.
Każdy swój krzyż przez życie targa
A jeszcze kamień mu dołożą.
Dźwignę, to dobrze, nie - to nie:
Drżyjcie gdy krew zaleje mnie!

Tyle na dzisiaj, następnym razem wracam do obiecanych zdjęć z gór i dolin Beskidu Sądeckiego...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23