Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 31 sierpnia 2007

Dobra wracam do opisu raptem tylko tygodniowego wypadu, który sie mi tutaj ciągnie, jakbym po Kotlinie Kłodzkiej z miesiąc wędrował;)
Lądujemy w Kłodzku rankiem, okazuje sie że najbliższy PKS do Pasterki, od której mamy zamiar zacząć wędrówkę po Górach Stołowych, rusza dopiero w południe. Więc wykorzystujemy czas, aby odświeżyć się lekko na nowo wyremontowanym dworcu autobusowym i postanawiamy czas oczekiwania wypełnić wypełnić spacerem po tamtejszej starówce, aby się do niej dostać pokonujemy pierwszy most:

Kłodzko - most

Pierwszą rzeczą jaka przykuła naszą uwagę, był Most Gotycki, bogato zdobiony rzeźbami, o którym można istotnie powiedzieć, że wygląda na miniaturę praskiego mostu Karola.

Kłodzko - wejście na Most Gotycki
Kłodzko - Most Gotycki
Kłodzko - Most Gotycki

Docieramy do Twierdzy Kłodzko, położonej na wzgórzu, królującym nad miastem, mijając wejście do podziemnej trasy, prowadzącej pod starym miastem. Zarówno Twierdza i owo przejście są otwierana o podobnej godzinie w związku z tym stajemy przed dylematem, co wybrać, gdyż do odjazdu autobusu, mamy czas zobaczyć tylko jedno z tych miejsc. Po namyśle wybieramy trasę podziemną, lecz już wiemy, że będziemy kombinować, aby jeszcze raz trafić do Kłodzka, aby móc zobaczyć więcej.

Kodzko - Twierdza Kłodzko

Przejście podziemne pod miastem, jest poprowadzone lochami, wchodzi sie w jednym punkcie starego miasta, zaś po jej przemierzeniu, wychodzimy w innym punkcie, także w obrębie starówki. Pomysł świetny, który właściwie mógłby być zrealizowany w większości miast Polski, odkrywając przed rzeszą osób trochę inne spojrzenie na miasta, w których także kryje się mnóstwo pod ziemią starych lochów i korytarzy. To przejście powstało (...) wejście kosztuje 7 zł (bilet normalny, zaś przemierzenie trasy zajmuje 15 do 20 minut w zależności od tempa z jaka kontempluje sie podziemia, gdyż co krok napotykamy na ekspozycje oraz inne atrakcje. Zagłębiamy się więc w podziemne oblicze Kłodzka:

Kłodzko - wejście do podziemi

Po wejściu od razu czuć chłód i wilgoć w nich panujący, który jest miły w gorący dzień, lecz warto zabrać na tą wyprawę ze sobą cieplejsze odzienie:

Kłodzko - trasa podziemna turystyczna

W żadnej mierze nie można powiedzieć aby ta wędrówka była nudna, jak na początku można by przypuszczać, co krok napotykamy eksponaty, jak na samym początku na podziemną studnię:

Kłodzko - trasa podziemna turystyczna - studnia podziemna

czy piec do wypieku chleba, które właśnie w podziemiach miasta były budowane, aby zapobiec pożarom wybuchającym w mieście:

Kłodzko - trasa podziemna - piec chlebowy

Są tam także na ekspozycje, opowiadające o historii i legendach Kłodzka, jak szkielet chciwego piekarza, który za oszukiwanie mieszkańców, został ponoć żywcem zamurowany w lochach:

Kłodzko - trasa podziemna - szkielet

czy też dość wymowna prezentacja pnia katowskiego, który zapewne nie raz był ustawiany na kłodzkim rynku:

Kłodzko - trasa podziemna - pień katowski

Znajdują się także ekspozycje, może niezbyt związane z samym Kłodzkiem, lecz z pewnością nadające dodatkowy im klimacik grozy, jak na przykład prezentacja różnych rodzaju konstrukcji modeli gilotyn:

Kłodzko - trasa podziemna - gilotyna typu francuskiego
Kłodzko - trasa podziemna - gilotyna typu pruskiego

Oprócz przeróżnych eksponatów, są także ustawione regularne dyby z łańcuchami, w które można dobrowolnie się zakuć i zrobić pamiątkowe zdjęcie z wizyty na tym dość mrocznym miejscu:

Kłodzko - trasa podziemna turystyczna - dyby

Opuszczamy lochy miejskie, wyskakując tuż przy samej Twierdzy Kłodzko. Po wyjściu chłodnych i wilgotnych podziemi, dopiero człowiek w pełni może docenić głaskanie promieni słońca. Mamy jeszcze chwilę czasu do autobusu, więc pożytkujemy ją na spacer uliczkami starówki, podziwiając urocze kamieniczki:

Kłodzko - kamieniczki
Kłodzko - kamieniczki
Kłodzko - kamieniczki

Oraz pięknie zdobioną Czarną Bramę, która jest pozostałością muru, który okalał cmentarz w tamtym miejscu. Bramę zdobią rzeźby świętych:

Kłodzko - Czarna Brama

Już planujemy, aby wracając z Gór Stołowych, właśnie przez to miejsce wracać do stolicy, aby zwiedzić jeszcze twierdzę wraz z tajemniczo brzmiącym w niej labiryntem.

C.D.N...

Więcej fotek z tej wyprawy:

Kłodzko
czwartek, 30 sierpnia 2007

Wracając dość późno z wczorajszego koncertu Osjan, przemierzając ulicę Piękną, zwróciliśmy uwagę na kamienicę z numerem 22. W szczególności że ów obrazek bardzo jakoś pasuje do obecnej sytuacji w kraju, gdzie w gruzy poleciała IV RP dzięki liderom PIS, którzy są spadkobiercami intryganckiego Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. Widać że kamienica lada moment może runąć, a jedynie wielka liczba stempli w bramie i potężne klamry w murze, odwlekają ten proces. Widoku dopełniła tabliczka informująca że mieści się tutaj biuro zarządu głównego ROP, zwanego olszewikami:

Warszawa - kamienica Piękna 22 podstemplowana brama
Warszawa - kamienica Piękna 22 podstemplowana brama
Warszawa - kamienica Piękna 22
Warszawa - kamienica Piękna 22 podstemplowana brama

Ale na tyle politykierstwa, jak będziecie mieli okazje przechodzić obok, warto zajrzeć w tą bramę, by przypomnieć sobie jak kiedyś kamienice w centrum stolicy kiedyś wyglądały:

Warszawa - kamienica Piękna 22 - kapliczka

Sam postaram sie w nią wybrać jeszcze raz przy jakiejś okazji za dnia, gdyż zauważyłem wiele zachowanych w niej architektonicznych ciekawych elementów.
Zaś na samym placu Konstytucji, co w dzień nie za bardzo rzuca się w oczy, powrócił i działa stary neon koszykarki, która dalej rzuca piłka jak za dawnych lat nad sklepem sportowym:

Warszawa pl. Konstytucji - neon
Warszawa pl. Konstytucji - neon
17:42, konread , Inne
Link Komentarze (7) »

Wczoraj ze znajomymi byłem na koncercie, który się odbył w Łazienkach, w Teatrze na Wodzie, bardzo starej grupy Osjan. Zespół ten znałem z kilku starych nagrań, lecz niewątpliwym magnesem jest także skąd tego projektu, powstałego na początku lat 70-tych wiele mówi: Jacek Ostaszewski Wojciech Waglewski i Radosław Nowakowski - to skąd w jakim grupa wystąpiła w środę, gdyż Znalazłem parę kawałków na YuTube, dzięki czemu można lepiej się przekonać o czym ględzę bo to jest jeden z tych przypadków, których trudno zdefiniować i zaszufladkować dany zespół do jakiegoś gatunku... może jakiś folk-jazz by najbardziej chyba pasował:



Od trzech lat zwracam baczną uwagę na cały festiwal Entree Piosenki Niegłupiej (sama nazwa jest wielce wymowna tego festiwalu), gdyż zawsze w programie można znaleźć wiele ciekawych pozycji, z kręgu bardzo szeroko pojętej poezji śpiewanej. O ile fundusze i czas pozwolą, mnie osobiście zainteresowały takie pozycje z tego festiwalu jak:
8 września - zespół Raz Dwa Trzy
9 września "20 najśmieszniejszych piosenek świata", czyli Mariusz Kilijan z zespołem "Kameleon" wykonujący teksty Brela, Osieckiej, Młynarskiego, Waligórskiego i Wysockiego, a wszystko w reżyserii Jerzego Satanowskiego
14 września - widowisko także w reżyserii Jerzego Satanowskiego, "Stachura - list do pozostałych", w którym między innymi wystąpi Mirosław Czyżykiewicz
15 września - Zespół Reprezentacyjny" czyli Gugała, Łobodziński i Wojtczak z piosenkami Georgesa Brassensa
I inne
A wszystko to (po za wczorajszym koncertem)w Lapidarium na Starym Mieście.

Polecane linki:
Entree Piosenki Niegłupiej - strona niby Staromiejskiego Domu Kultury, a wykonana strasznie - trudno się połapać w nawigacji, a na dodatek zrobiona w ramkach - dziwne, w związku z tym tu link do dokładnej rozpiski: Program na wrzesień

środa, 29 sierpnia 2007

Ostry i mocny tytuł, lecz zaraz sie wyjaśni dlaczego... lecz i tak delikatnie obleczone to w słowa, gdyż pisane są one ze sporej już perspektywy czasu, dzięki czemu emocje już opadły...

Po przekroczeniu granicy na Przełęczy Lądeckiej wylądowaliśmy we wsi Lutynia, w która zasadniczo jest tuż przy samym Lądku Zdrój. Droga biegnie tuż przy samej kopali bazaltu, na zboczu Czarnego Urwiska:

Kopalnia bazaltu - Lutynia - Lądek Zdrój

Z powodu, że są prowadzone w tym wyrobisku czasami odstrzały, w ich czasie fragment szosy jest zamykany, z powodu zagrożenia spowodowanego latającymi odłamkami.

Docieramy do Lądka Zdrój około 19-tej, które jest kurortem pełną gębą. Mijamy caą masę domów jednorodzinnych, często przesadnie nazywanych "willami", na których wiszą tabliczki "wolne pokoje", "kwatery prywatne" itp. Ponieważ jest już odpowiednia pora, dzwonimy po tych domach, z zapytaniem cy znajdą się miejsca noclegowe. Rozmowa ze wszystkimi gospodarzami przebiega podobnie, kiedy słyszą, że na jedną noc, udzielają odpowiedzi, że miejsc brak, nawet z własnymi śpiworami, bo rozumiem że problem i zachód z pościelą dla podróżnych na jedną noc może stanowić problem, lecz za każdym razem, po dojściu do sedna że o jeden nocleg się rozchodzi, słyszymy wszędzie dopiero wtedy że miejsc nie ma. Zatem aby wpaść do Lądka zdrój na jeden dzień, aby popodziwiać kurort, z pewnością warto, gdyż jest to piękne uzdrowisko, zadbane, z zielonymi parkami i sporą ilością ciekawych miejsc, jak np. most kryty, lecz przestrzegam przed udaniem sie tam na dwa dni, pomimo że miejsc noclegowych pozornie jest tam mnóstwo - to nie dla turystów, tylko dla kuracjuszy ub osób które spędzają wakacje w sposób iście stacjonarny. Ponieważ już sie z ciemnia, nie mamy innego wyjścia jak udać sie na przystanek PKS-u, na którym po całodziennej wędrówce jesteśmy zmuszeni do nocowania. Nie ma więcej już dzisiaj kursów, więc postanawiamy pierwszym autobusem o 4 rano, opuścić tą małoprzyjazne miasto, by ruszyć do Kłodzka, a następnie w prawdziwe góry - Góry Stołowe. Brak zdjęć z Lądka Zdrój spowodowane jest tą niespodziewaną i niemiłą atmosferą, w której zamiast podziwiać tą miejscowość przez 3 godziny biegaliśmy od jednych drzwi do innych drzwi "miejsc noclegowych".

Lądek Zdrój - przystanek PKS

O godzinie 4-tej żegnamy Lądek Zdrój, następny przystanek Kłodzko

C.D.N.

sobota, 25 sierpnia 2007

Przekraczamy bez większych problemów z samego ranka granicę, na piechotę przez przejście drogowe na Czeską stronę, tuż za przejściem kilka sklepów, tylko po czeskiej stronie - widać że tylko Polakom opłaca się u nich kupować, a nie na odwrót. Robimy zakupy i chwila odpoczynku - oczywiście nabywam także Gambrinusa za śmieszne pieniądze:

Plecak, czeskie piwko i zakupy

Mijamy wieś nazywającą się Bily Potok - Javornik, które są chyba przedmieściami Javornika. Właściwie po za kościołem św. Wawrzyńca, nic ciekawego w nim nie znajdujemy:

Czechy - Bily Potok - kościół św. Wawrzyńca

Javornik większe miasteczko z dość sporym zamkiem - Zámek Jánský Vrch, co oznacza Wzgórze Jana. Zbudowany w 1507 roku, który był letnią rezydencją biskupów wrocławskich aż do końca II wojny światowej. Kiedy z oddali nam się ukazał, widać już było że jest w remoncie, jak się później dowiedzieliśmy znajduje sie w nim pokaźna (jeśli nie największa w Europie ) kolekcja fajek, w tym ponoć bogato rzeźbione fajki mnichów... w wizerunki obnażonych kobiet... ale o tym sza, bo jeszcze na zamek ruszy jakaś pikieta mocherwa;)

Czechy - Javornik - zamek
Czechy - Javornik - zamek

Rynek w Javirniku jest spory, z ratuszem na środku, lecz zainteresowała mnie w szczególności jedna tuż przy nim, sypiąca sie kamieniczka:

Czechy - Javornik - sypiąca się kamienica

Po podejściu bliżej dokładniej przyżałem się drzwiom wejściowym ze zdziwieniem widząc że na nich wiszą różne wycinki lub ksera o konopiach, w języku czeskim, zaś na zakurzonej witrynie sklepowej, puste butelki po piwie z marihuaną, książki o tym zielsku i inne przednioty z tym związane. Do dziś nie wiem co to było, wszak chyba prawo w Czechach nie jest aż tak liberalne, może to tylko jakiś skłot?:

Czechy - Javornik - dziwna witryna przy samym rynku

Na rynku spotykamy prostą, lecz coś w sobie mającą fontannę, która bardziej mi się skojarzyła bardziej z piętrowym grillem niż z fontanną:

Czechy - Javornik - fontanna

Generalnie warto połazić po uliczkach Javornika, które są pełne ładnych i odrestaurowanych kamienic:

Czechy - Javornik - ulica i kamienice

Co chwila mijają nas rowerzyści i to nie tylko na rowerach górskich, ale także na rowerach typowo trekingowych z sakwami, widać że sieć szlaków sprzyja w tamtych rejonach do uprawiania tego rodzaju turystyki, jeśli ktoś lubi. Czas ruszać dalej w kierunku polskiej granicy. Podążamy mało ruchliwą asfaltową szosą do Travnej, ale po drodze mijamy bardzo dziwny obiekt, zbudowany z kamienia, który jest aktualnie remontowany i wejście do niego widać że zostało podstemplowane ceglane sklepienie w tym roku, widać że drewno stempli jest bardo świeże. Trudno mi stwierdzić czy to jakaś pojedyńcza strażnica, czy tez pozostałość po czymś znacznie większym, gdyż jest brak tam jakiejkolwiek tabliczki z informacją nawet w języku czeskim, ani nie znalazłem rozwiązania tej zagadki w internecie. Najprawdopodobniej był to posterunek, który strzegł drogi do Javornika od strony przełęczy Lądeckiej:

Czechy - droga Javornik - Travna, dziwny obiekt
Czechy - droga Javornik - Travna, dziwny obiekt

Dalej przy tej samej szosie, spotykamy przydrożna kapliczkę, o czym świadczy krzyż na murze. Lecz kiedy zaglądamy do środka, oczom ukazuje się prawdziwy śmietnik, co w takim miejscu u nas byłoby raczej nie do pomyślenia. I tutaj mała dygresja, mdli mnie kiedy ostatnio w mediach słyszę że kościół katolicki jest prześladowany prawie jak za czasów komunizmu, wszystkim którzy tak twierdzą, w tym kilku biskupom, przed wydawaniem takich sądów proponują się zapoznać z historią kościoła i księży w Czechach, którzy byli zsyłani na ciężkie roboty w kopalniach także w tamtych rejonach przy wydobyciu uranu, i nie za działalność polityczną jak u nas, tylko za samo bycie księdzem, co doprowadziło do prawdziwego zastraszenia wszystkich także i wiernych, z czego do dzisiaj się tam kościół nie otrząsnął, ale patrząc na nasze obecne doświadczenia - może i tym lepiej:

Czechy - droga Javornik - Travna zaniedbana kapliczka
Czechy - droga Javornik - Travna zaniedbana kapliczka

Docieramy do miejscowości Travna, właściwie po za kościołem i starą remizą, niezbyt wiele do oglądania

Czachy - Travna - stara remiza
Czechy, Travna - kościół

Lecz trafiamy w Travnej do bardzo miłej restauracji, w której za śmieszną kwotę 50 koron (6,50 zł) można zjeść iście królewski i duży posiłek, knedliki (nie mylić z knedlami, co sie wielu zdarza), dwie sztuki mięsa bez nawet odrobiny tłuszczu i młoda kapusta:

Czechy - obiadek

Polecam ten lokal, tanio, czysto, duże porcje, kilka rodzajów piwa z beczki i miła obsługa, nawet mają swoją stronę internetową: U oravcu. Docieramy na przełęcz Lądecką, na której znajduje sie przejście graniczne Lutynia - Travna, tylko dla ruchu turystycznego pieszego, lecz po dotarciu na nie, za zdumieniem widzimy szlaban pustą budkę strażniczą, bez nikogo w niej. No cóż przechodzimy na polską stronę i praktycznie jesteśmy już w Lądku Zdrój:

Turystyczne przejście graniczne na Przełęczy Lądeckie

C.D.N...

Więcej zdjęć z tej trasy, w albumie poniżej:

Javorník i Travná
 
1 , 2 , 3