Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
czwartek, 19 lipca 2007

Upał taki że aż pisać się nawet nie chce, aby dodatkowo się nie dogrzewać za sprawą nagrzewającego się komputera. Ale na początku fali tych upałów, które w warszawie, jak i w każdym większym mieście, stają się nieznośne, w niedzielę ze znajomym postanowiliśmy wybrać się na spacer nad Zalew Zegrzyński, w kolejne miejsce, które ma tą pozytywną zaletę, że nie jest oblegane przez wypoczywających tłumów - uciekinierów ze stolicy, tak jak to jest w Nieporęcie, Białobrzegach czy Rynii. Wysiadając tuż za Serockiem, w Wierzbicy, powitała nas, pomimo że sezon się już na te owoce skończył, gigantyczna truskawka, która tylko przywołała smak, na który przyjdzie nam czekać prawie rok:

Wierzbica - gigantyczna truskawka

Postanowiliśmy zrobić sobie spacer po drugiej strony mostu przerzuconego przez Narew, łączącego Wierzbicę z Łachą. Nie wiem czy to sprawa niskiego stanu wody, czy też tworzących się łach przez nanoszone przez rzekę piach, ale z mostu widoczne są całkiem spore, szuwarowe wysepki:

Zalew Zegrzyński - Narew

tak jak brzeg po stronie serocka, jest dziki, gęso porośnięty zaroślami, tak wzdłuż drugiego brzegu, od mostu aż do miejsca gdie Bug wpada do Zalewu Zegrzyńskiego, ciągnie się wał, który jest w słońcu, pokryty polnymi kwatami, nad którymi unosi się spora chmara różnorodnych motyli:

Motyl i kwiat polny
Motyl i kwiat polny
Motyl i kwiaty polne

Docierając do miejsca w którym Bug i Narew się łączą, trafiłem na obrazek bociana spokojnie spacerującego sobie wśród pasących się koni.

Bocian i konie

Pi drugiej stronie wału, znajduje się mnóstwo kanałów, jeziorek i terenów podmokłych, które były kiedyś starym korytem Bugu, oraz terenami zalewowymi przy wyższym stanie rzeki. Teraz te fragmenty wygmenty starorzecza, których częśc zarasta wygląda miejscami tajemniczo a nawet złowieszczo:

Starorzecze Bugu

Wałem idzię sie parę kilometrów, docierając do miejscowości położonych nad Bugiem, Nowej Kani i Kani Polskiej, które gdyby nie tabliczka przy ulicy, która ciągnie się nad samym Bugiem, informująca gdzie się zaczyna Kania Polska i kończy Nowa Kania, można by przypuszczać że to jedna miejscowość. Przy szosie prawie nie uczęsczanej biegnącej nad samą rzeką, jest kilka sklepów spożywczych, wraz z ogródkami z widokiem na Bug, w których bez kłopotów można wypić piwo, orężadę lub zjeść lody, delektując się przy okazji pięknym widokiem na wyspy, których jest kilkadziesiąt na tym odcinku, porośniętych gęstymi szuwarami, które dają schronienie dzięki brakowi dostępu dużej ilości ptactwa wodnego. Przed jednym z takich sklepów powitał nas sympatyczny brzozowy ludek:

Ludek brzozowy
Rzeka Bug - Nowa Kania
Rzeka Bug - Kania Polska

Więcej zdjęć tradycyjnie na albumie Picasa:

Zalew Zegrzyński - Kania Polska
piątek, 13 lipca 2007

Parę dni temu w deszczowy i chłodny dzień zauważyłem na murku koło mojego bloku, wpierw coś co wyglądało jak ptak bez głowy, po zbliżeniu sie okazało że to młoda wrona która kiedy usłyszała że się zbliżam, wydobyła głowę schowaną w skrzydła. widać że to młoda wrona (przy karku widać było ża ma jeszcze puch), która musiała wypaść z gniazda możliwe że przy nauce latania. zamiast odlecieć kiedy się zbliżałem, wolała ucieczkę wariantem nożnym. No i powstał mały problem, zostawić tego ptaka samopas na podwórku gdzie grasuje sporo piwnicznych kotów nie wypada, z drugiej strony nie powinno się zabierać ptaków, gdyż powinny radzić sobie same w środowisku. Jedynym złotym środkiem wydawało się sprawienie, aby ta wrona odkryła do czego służą skrzydła, nim będzie za późno. Cała "zabawa" trwała dość długo, bo z 10 minut zanim w końcu uparte ptaszysko przez straszenie poderwało się do lotu i bezpiecznie wylądowało na pobliskim drzewie. Z wielką ulgą można było spokojnie z czystym smieniem odejść w swoją stronę.

Młoda wrona
Młoda wrona
Młoda wrona

Dziwny to ciąg wydarzeń, które wszyscy próbują jakoś uporządkować.

Akt pierwszy - czyli sielanka na Jasnej Górze. W sobotę wszyscy oglądają piękne obrazy z Częstochowy, z mocherowej pielgrzymki, poza samym Ojcem Dyktatorem zjeżdża się prawie cały rząd. Tylko niektórzy zadają sobie pytania, jak to możliwe, żeby wpuszczać na święte dla tak wielu Polaków miejsce "kapłana", który generalnie ma tyle wspólnego z chrześcijanizmem, co rząd z "tanim państwem".

Akt drugi - czyli taśmy z wykładem Bomba wybucha, kiedy prawie propisowki tygodnik ogłasza, że ujawni tamy, w których Ojciec Dyktator obraża prezydenta i jego żonę, a dodatkowo padają na nich sformułowania podżegające do nienawiści rasowej i religijnej. Oba te przypadki są ponoć w naszym państwie ścigane z urzędu, więc na początku nawet nikt nie myśli o składaniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa - bo i po co? Wszyscy dobrze pamiętają sprawę bezdomnego Huberta, którego ścigała policja w całej Polsce, za to że po pijaku zaczął wyzywać urzędującego prezydenta. Sam prezydent od czasów wyborów na prezydenta stolicy, pozbawił się z resztą moralnego przynajmniej prawa aby takie oskarżenia składać, po tym jak obywatela potraktował zwrotem "spieprzaj dziadu". Kiedy chciano nawet sprawę umorzyć, okazało się że ponieważ jest to ścigane z urzędu, nie ma takiej możliwości. Akt drugi - Ryby nie tylko mają głos, ale i biorą. W poniedziałek wybucha kolejna afera, którą wszyscy biorą jako kocyk który ma przykryć aferę taśmowa raz dysputę na temat zatrzymania przez CBA Blidy, gdyż ujawniony film z tego zatrzymania jest więcej niż farsą, gdyby był on kompletny, nie skrywano by go przez prawie trzy miesiące:

Już wiadomo że to tylko zwiastun, zaś od całości jest także dobrze odwrócić wszystkich uwagę. Nawet sam pan Wasserman przyznaje niechcący, że oglądał ten film i jest on krótki bo trwa zaledwie 5 minut (kawałek który został rzucony jako całość ma zaledwie 27 sekund!). Więc jest co ukrywać, tylko dalej opinia nie wie co: niekompetencję CBA czy komuś naprawdę były nie na rękę zeznania Blidy.
Jednak cała afera w która zostaje wplątany Lepper okazuje się bardziej tajemnicza, dwóch panów, którzy zeznają przeciw Lepperowi są ponoć inwigilowani przez CBA już od dość dawna i tylko czekają na podpis przewodniczącego Samoobrony, aby go złapać na gorącym uczynku. Na żart natomiast zakrawa to, że jeden z nich ma na nazwisko Ryba, wszyscy przypominają sobie nagle Elektryczne Gitary:

Ale o wiele ciekawszą osobą okazuje się być drugi sypiący: nie dość że zatrudniony został w warszawskim ratuszu za kadencji Lecha Kaczyńskiego, a wszyscy wiedza że zatrudniane osoby od księgowej po sprzątaczkę, były tylko zaufanymi pana prezydenta, to na dodatek jest to osoba która ukończyła szkołę szpiegów, zostając podporucznikiem UOP.

Akt trzeci - jakoś się wszystko jak zwykle pozamiata znowu pod dywan, porządki trwają: Prokuratura nie chce wszcząć dochodzenia w sprawie taśm z wypowiedziami Rydzyka, ponieważ nie ma gwarancji co do autentyczności nagrań. Redakcja Wprost w takim razie chce je udostępnić prokuraturze, ale ta ich nie przyjmuje. I w ten oto sposób sprawa jest już zakończona. Pan minister Ziobro także milczy:

Ziobrówka - adwokat na kaczych jajach
(znalezione gdzieś w sieci)

Postać jednak Leppera i Rydzyka łączy coś, o czym w stosunku do Leppera ze strony bliźniaków było głośno w kampanii wyborczej, aż do czasu powstania koalicji - związek z Instytutem Schillera, która się okazała kuźnią kadr GRU (z tego powodu także zakazano działalności na terenie USA). Być możliwe że właśnie przez kontakty przez Instytut Schillera, Rydzyk z taką łatwością postawił anteny na terenie Rosji, w kraju w którym katolicy są dyskryminowani, możliwe także że doktoraty, po które Lepper ochoczo jeździł na Ukrainę i do Rosji, były właśnie przydzielane z tego rozdania, aby go w naszym kraju uwiarygodnić. Dziwi tylko czemu bliźniacy tego nie wyciągają, kreując własną korupcyjną rzeczywistość Leppera? Może z tego powodu że chcą utrącić jedynie lidera Samoobrony, pochłaniając posłów Samoobrony i jej elektorat, a w tą sprawę z Instytutem Schillera może być wplątanych więcej osób? Na temat samego Instytutu Schillera krążą od lat różne legendy, ale coś w tym jest, jeśli było o tym już dawno na także na oficjalnej stronie PISu: http://www.pis.org.pl/article.php?id=1015

O roli Ojca Dyrektora w życiu Kościoła w Polsce mogę powiedzieć tylko jedno, że komunistom nie udało się to, co temu kapłanowi, zniechęcać do tej instytucji młodzieży, której coraz trudniej jest wytłumaczyć że nie wszyscy księża są osobami które posługują się językiem nienawiści, hipokryzji oraz traktowaniem bardzo wybiórczo Pisma Świętego.

poniedziałek, 09 lipca 2007

W zeszłym tygodniu, postanowiłem przy okazji spotkania ze znajomymi w Elblągu, których część mieszka w Trójmieście, że zahaczę o to miasto. Dziwna rzecz, ale pomimo że jest to w sumie dość duża aglomeracja miejska, łatwiej mi w niej wypocząć i odprężyć niż w Warszawie. Z uwagi na to że znajomi byli pochłonięci codziennymi obowiązkami, jak to bywa w dzień powszedni postanowiłem wrócić do Warszawy, trochę także ze względów finansowych i aby jeszcze trochę myślami oderwać się od rodzimego miasta, tanią alternatywą jaką stanowi pociąg Słoneczny. Jako że odjeżdża on z Gdyni dopiero po 17-tej, wykorzystać pozostały czas aby powłóczyć się po Gdańsku, lecz gdy akurat na przystanku zauważyłem podjeżdżający autobus jadący na wyspę Sobieszewską, pod wpływem impulsu postanowiłem pozostały czas właśnie na niej. Znam te okolice jeszcze z dzieciństwa, więc nie jechałem zbyt w ciemno. Znam te okolice jeszcze z dzieciństwa, kiedy byłem w tamtych okolicach na Wyspie Sobieszewskiej i dalej na Bursztynowym Szlaku, ciągnącym sie do Mierzei Wiślanej, parę lat pod rząd na wakacjach. W odróżnieniu od znanych nadmorskich kurortów, miejsce to kojarzy mi się ze stosunkowo niewielką ilością turystów, zapewne z powodu że wpływa tam Wisła, która nawet dzisiaj nie kojarzy się jednak z czystą wodą. Dodatkowo masa naprawdę dzikich miejsc, co nadaje niepowtarzalny klimat tamtym stronom. Zdając sobie jednak sprawę z ograniczeń czasowych, postanowiłem złożyć jedynie wizytę w rezerwacie Ptasi Raj. Cała Wyspa Sobieszewska, jest "oddzielona" od lądu od strony Mierzei Wiślanej, sztucznym przekopem Wisły, od strony gdańska Wisłą Martwą, która dwa kilometry od ujścia zmienia swą nazwę na Wisłę Śmiałą. Ciekawostką w samym Sobieszewie jest pontonowy most, który można przejechać w autobusie posiadając miejsce siedzące, w innym przypadku czeka pasażera spacer przez ten most do czekającego autobusu na drugim brzegu:

Sobieszewo - Most pontonowy

Sam rezerwat Ptasi Raj jest położony w Górkach Wschodnich, lecz jeśli wysiądziemy w Sobieszewie, czeka nas spacer ok 2,5 kilometrowy, ale po sympatycznej mało uczęszczanej drodze wzdłuż Wisły:

Sobieszewo - sosny na wydmach
Sobieszewo - wrak

Rezerwat Ptasi Raj jest położony przy samym ujściu Wisły Śmiałej do Zatoki Gdańskiej, składa się z dwóch jezior: Ptasi Raj oraz Karaś, z czego to drugie wygląda na zarastające szuwarami:

Rezerwat Ptasi Raj

Jezioro Ptasi Raj, od strony jest oddzielone od Wisły Śmiałej kamienną groblą, zaś od strony Zatoki Gdańskiej pasmem wydm:

Ptasi Raj - grobla
Ptasi Raj - grobla
Ptasi Raj - grobla
Ptasi Raj - wydmy

Oczywiście aby w tym miejscu zobaczyć większą ilosć ptaków, najlepiej udać się w to miejsce skoro świt, ale i w samo południe można trochę też zobaczyć. Zdziwiło mnie i to pozytywnie, pomimo pięknej pogody i sezony urlopowego, że generalnie na terenie rezerwatu nie było ludzi. Najbardziej po mokrej i zimnej pogodzie na Bazunie w Elblągu, ucieszyła mnie pogoda, i teraz też wracając pamięcią i biorąc pod uwagę chłód i deszcz od tylu dni nam towarzyszący. Także fakt że była to samotna wycieczka sprawił że ptaki po cichu można było sfotografować stosnkowo z niewielkiej odległości, w tym dwa pierwsze zdjęcia z okazami niezidentyfikowanyi:

Ptasi Raj - zielony ptaszek
Ptasi Raj - niezidentyfikowany ptak
Kormorany:
Ptasi Raj - Kormoran
Ptasi Raj - kormoran
Ptasi Raj - kormoran
Ptasi Raj - kormoran
Ptasi Raj - kormoran
Ptasi Raj - kormorany
Ptasi Raj - kormoran
Łabędzie:
Ptasi Raj - młode łabędzie
Ptasi Raj - młode łabędzie
Ptasi Raj - młode łabędzie
Ptasi Raj - młode łabędzie
Bąk posilający sie kwiatem dzikiej róży:
Bąk i kwiat dzikiej róży
Widok na ujście Wisły Śmiałej do Zatoki Gdańskiej:
Ujście Wisły Śmiałej

I jeszcze małe ostrzeżenie, jeśli sie tam wybieracie, lepiej mieć dobre obuwie, gdyż po samej grobli chodzi się jak po gołoborzu w górach, więc odradzam klapki, a paniom wyprawę na zbyt wysokim obcasie. Więcej zdjęc wpakowałem na Picasa:

Ptasi Raj
piątek, 06 lipca 2007

Im pozornie człowiek ma więcej czasu (wciąż poszukiwania pracy), tym zdaje się go być znacznie mniej, staramy się nadrabiać zaległości, spotkać się ze znajomymi których od wieków nie widzieliśmy... Wiem że to trochę głupie i banalne tłumaczenie, ale byłem zmuszony do dokonania wyboru, albo wybrać się na spotkanie BLOX w Gazecie Wyborczej, albo spotkać się ze znajomymi w Elblągu na Bazunie, przeważyło to drugie, za co kilka osób przepraszam które miałem nadzieję poznać. Ale i tak za wybór ów zostałem w pewnym sense ukarany brzydką deszczową i chłodną pogodą, co rekompensowaliśmy wchłanianiem fragmentów koncertu, rozmową (w większości z powodu ziąbu przy litrach gorącej herbaty zamiast jak w zeszłym roku przy piwie). Poniżej widać jak przy wyjściu z pociągu Elbląg nas przywitał:

Chmury
Chmury


Jestem pod sporym wrażeniem starówki w Elblągu od zeszłego roku, gdyż pamiętam ją z początku lat 80-tych, wtedy w obrębie obecnego starego miasta, znajdował sie jedynie kościół św. Mikołaja, a w okół rozpościerał się zupełnie pusty plac, zaś teraz wyrastają kamienice, które na prawdę wyglądają jakby stały tam od stuleci i stanowiły nierozerwalny element starówki. Gdyby nie wciąż trwająca budowa pozostałych łatwo o pomyłkę:

Chmury
Chmury

Sam koncert rewelacyjny, choć głównie czekaliśmy na występ wspólny słodkiego Całusa Od Buby z grupą Bez Jacka oraz zespołu Na Bani (to właśnie zadecydowało też w dużej mierze na wybyciu z Warszawy). Pierwszy duet chyba nie wymaga rekomendacji, w szczególności po zeszłorocznej Bazunie, na której wszystkich urzekł spontaniczny występ SCOB ze Zbyszkiem Stefańskim, zaś drugi, no cóż, wszyscy ludzie zwiazani kiedyś ze szwendaniem sie po Beskidzie Niskim, na dodatek z bazą w Radocynie... dla wtajemniczonych te informacje wystaczą;) Poniżej kilka popełnionych fotek i dwa króciutkie fimiki, które nie są moze zbyt "artystycznie" ale oddają troszkę ducha koncertu:

Słodki Całus Od Buby i Bez Jacka
Słodki Całus Od Buby i Bez Jacka
Słodki Całus Od Buby i Bez Jacka
Słodki Całus Od Buby i Bez Jacka
Na Bani
Na Bani


Słodki Całus Od Buby i Bez Jacka

Słodki Całus Od Buby - fragment Zburzenie Baru

Utwór "Zburzenie Baru", gdyby nie fakt, że członkowie Słodki Całus Od Buby pochodzą z Trójmiasta, pokusiłbym się o stwierdzenie, że został on napisany ku czci, jednemu z przystanków, na stołecznym nadwiślańskim "Szlaku Orlich Gniazd", Piwiarni Rybitwa, powszechnie nazywanej w niektórych kręgach "U Matki Teresy", ze względu na osobę prowadzącą ten wyszynk, gdzie nie tylko można było sie napić ale i zjeść niedrogo. Nawet kiedyś znalazłem blog poświęcony temu ongiś kultowemu miejscu, w którym po za miejscowym kolorytem z Powiśla, bywali profesorowie i studenci z UW. Ten zapomniany już blog to Rybitwa513 - dla nie wtajemniczonych magiczna liczba 513, to 513-sty kilometr Wisły, taki znak widniał na brzegu, na wysokości Rybitwy.
Ale wracając jeszcze do samego nocnego koncertu na Bazunie, kiedy największy deszcz zaczął padać włśnie w czasie wysępu SCOB i Bez Jacja, wszystkich rozbroił tekst Zbyszka Stefańskiego: żeby się na nich nie gniewać, że nie oni są winni takiej aury, bijąc sie dodatkowo w piersi. Ale było to wypowiedziane takim głosem, że nawet gdyby Zbyszek Stefański byłby winny temu kataklizmowu, zwyczajnie nie możnaby było się na niego o ten stan rzeczy gniewać;)

Polecane strony:
Słodki Całus Od Buby
Bez Jacka
Bazuna - oficjalna strona festiwalu
Plaża Piratów w Sopocie - na której co środa sa organizowane baznowe koncerty (polecam serwowany tam "rum niewolników")