Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
niedziela, 16 grudnia 2007

No i jednak udało mi się wybrać się nareszcie na koncert do Gniazda Piratów, choć nie było to proste. Do niedawna panowała w tej tawernie zasada, że kiedy koncert jest płatny, nie ma możliwości rezerwowania stolików, w dziwny niewyjaśniony sposób, ta zasada się zmieniła, ale na szczęście pojawiając się na dwie godziny przed koncertem udało się przykleić do jakiegoś stolika. Sam koncert oczywiście rewelacyjny, tak jak zawsze i wszędzie gdzie zabrzmią Stare Dzwony. Skład oczywiście jak zwykle ten sam od lat, czyli Jerzy Porębski, Marek Szurawski, Ryszard Muzaj i Andrzej Korycki - który zastąpił nieżyjącego Janusza Sikorskiego.

Stare Dzwony - tawerna Gniazdo Piratów
Stare Dzwony - tawerna Gniazdo Piratów
Stare Dzwony - tawerna Gniazdo Piratów Stare Dzwony - tawerna Gniazdo Piratów

O samym zespole za bardzo nie ma co pisać, gdyż jeśli ktoś zna przynajmniej kilka utworów szantowych, to z pewnością przynajmniej jedna jest pióra jednego z członków Starych Dzwonów. Na YouTube odnalazłem kilka fragmentów koncertu solowego Jerzego Porębskiego, zaś można też trafić na jego koncerty w radiu internetowym Zapiecek, podobnie Andrzeja Koryckiego (którego osobiście solo niezbyt lubię słuchać - może kiedyś mi się do jego wykonań przekonam), szczególnie polecam koncert Porębskiego, gdyż w tym nagraniu zapieckowym wychodzi z niego niezły bajarz.



"...w tej tytoniowej mgle..." - tekst niestety pasujący do Gniazda Piratów
Na widowni za to widzieliśmy Romana Roczenia, który na szczęście po wypadku i długiej rehabilitacji już dziarsko i samodzielnie już sie porusza - strasznie wielu osobom brak tych pamiętnych śród w Gnieździe, ale to dobry znak, że może już niebawem... Polecane strony:
Stare Dzwony - niestety oprócz strony startowej niczego tam nie znajdziemy
Ryszard Muzaj
Andrzej Korycki
Radio Zapiecek
Gniazdo Piratów - Tawerna
Roman Roczeń - jego magiczny domek w którym wprawdzie radio niestety padło, ale dalej można posłuchać masę mp3jek z jego aranżacjami nie tylko szant.

sobota, 15 grudnia 2007

Może to z powodu rocznicy stanu wojennego i tej całej inscenizacji, zachciało mi się pogrzebać troszkę na YouTube, nie przypadkiem. W zeszłym roku w Warszawie, z okazji 25 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, odbył się prawdziwy festiwal jego pieśni, że nawet pamiętam że mieliśmy kłopot na który z koncertów się udać, wygrał program "Strącenie aniołów" na ul. Próchnika w DK Żoliborz. W tym roku jakaś była żałosna cisza... a szkoda, bo jednak teksty Jacka Kaczmarskiego są jak się okazuje ponadczasowe. Udało mi się odnaleźć koncert który był wydany jeszcze w podziemiu na kasetach VHS przez wydawnictwo Video Kontakt:



I jeszcze dwa utwory w wykonaniu tercetu Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski i Zbigniew Łapiński, pierwszego autorem tekstu "Śmiech" jest K. M Sieniawski, zaś drugiego "Nie rozdziobią nas kruki" Edward Stachura, i szczerze mówiąc jest to dla mnie odkrycie, gdyż nigdy nie słyszałem żadnego tekstu Stachury w wykonaniu ani tego niezapomnianego trio, ani przy występach solowych Kaczmarskiego czy Gintrowskiego, a widać że materiał stary jeszcze sprzed stanu wojennego, nim Kaczmarski opuścił Polskę:


A dzisiaj wieczór generalnie robię sobie muzyczny, lecz zamiast do tawerny Czarna Perła, na Strefę Mocnych Wiatrów, ruszam po sąsiedzku do Gniazda Piratów na koncert Starych Dzwonów, gdyż na SMW często można trafić, zaś Stare Dzwony, po za tym że to już legendarny zespół, występują niezmiernie rzadko

czwartek, 13 grudnia 2007

Właściwie całkiem przypadkiem, dzisiaj trafiłem na inscenizację pod ratuszem na Bemowie, która odbyła się w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. W zasadzie nic specjalnego, transporter opancerzony, wojsko grzejące się przy koksowniku i nagle pojawiająca się grupka młodych ludzi, którzy organizują demonstrację pokojową, rozrzucają ulotki... no i jak się można domyśleć, nagle pojawia sie oddział ZOMO, które w brutalny sposób rozpędza nielegalne zbiegowisko. Niby nic wielkiego, lecz kiedy wczoraj przeczytałem w Gazecie Wyborczej, że większość młodych ludzi, w ogóle nie wie kiedy został wprowadzony stan wojenny, ani nie wie na czym on polegał, zdałem sobie sprawę że jednak bardziej to przemawia do wyobraźni, niż kolejna przeczytana kartka z podręcznika historii najnowszej.

Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - transporter opancerzony
Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - wojsko przy koksowniku
Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - wojsko przy koksowniku
Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - wojsko i demonstranci

Podobno przez cały dzień w różnych punktach Warszawy były porozstawiane posterunki wojskowe z koksownikami oraz SKOTy, czyli transportery opancerzone. Samą inscenizację na Bemowie zorganizowała fundacja Wolnego Słowa - trudno powiedzieć czym ona jest, gdyż nie posiada nawet strony internetowej, ale idea jest słuszna. Sprostowanie, właśnie się dowiedziałem, że organizatorem tej inscenizacji była Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska, która posiada swoją stronę internetową, na której można zapoznać się z jej działalnością: Fundacja Odpowiedzialność Obywatelska

Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - ZOMO
Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - ZOMO szykujące się do pacyfikacji
Inscenizacja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - ZOMO pacyfikujące demonstracje

Pierwszy raz w tym roku nie poszedłem pod willę Jaruzelskiego, z prostego powodu, od zeszłego roku, zamiast uczczenia pamięci ofiar stanu wojennego ciszą i zapaleniem świeczek, zaczęła się zamieniać w pyskówkę ze zwolennikami i gloryfikującymi rolę Jaruzelskiego z młodzieżówek lewicowych, w większości ludzi tylko powtarzających puste frazesy bez żadnych argumentów, zarówno po jednej jak i drugiej stronie, tylko to co ktoś im każe krzyczeć. W dodatku w zeszłym roku byłem świadkiem po stronie przeciwników generała, grupkę dwudziestoparoletnich młodych ludzi, niosących transparent Gazety Polskiej, pijanych i na tyle podkręconych, że nagle po zwróceniu uwagi na skandaliczne zachowanie, chcieli się zwyczajnie bić, nawet z ludźmi stojącymi po ich stronie. Przykre - ale też pokazujące też czym są w naszym kraju tzw. młodzieżówki prawicowe i lewicowe.
Z resztą zauważyłem przy okazji tej rocznicy, kiedy jak co roku, zaczyna się gorąca dyskusja czy stan wojenny był potrzebny, zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy tego rozwiązania mówią o wejściu wojsk radzieckich - warto aby ci ludzie zapytali się starszych kto stacjonował choćby w Rembertowie, i się zastanowią w takim razie jakie wojska zostały usunięte z naszych ziem na początku lat 90-tych. A ocenę o słuszności lub nie, tego czynu, z powodu spalenia dokumentów, można już jedynie pozostawić moim zdaniem historykom, a nie traktować tego jako politycznej zabawki.

środa, 12 grudnia 2007

Nareszcie udało mi się do końca obejrzeć (ostatni odcinek) serialu Ekipa. Telewizji praktycznie nie oglądam już ostatnio, w szczególności seriali, lecz nazwiska trzech reżyserek przykuło jednak mą uwagę, ale postanowiłem go śledzić na płytach DVD wydawanej przez Wyborczą (bez szatkowania reklamami). Reżyseria generalnie rodzinna, można było by rzec: Agnieszka Holand - nie wymaga wyjaśnień, Magdalena Łazarkiewicz (siostra Agnieszki Holland)- od czasu jej filmu "Ostatni dzwonek" (mam bardzo osobisty sentyment do tego filmu, gdyż opowiada o moim pokoleniu - ale o tym może kiedyś) każe mi śledzić każdy film z którym związane jest to nazwisko i ostatni reżyser to Katarzyna Adamik (córka Agnieszki Holland. Pewnie każdy już słyszał o tym serialu, nawet przed wyborami gdzieś przeczytałem hasło "Turski na premiera" - co oznacza że fikcyjni jego bohaterowie zaczęli już u nas powoli egzystować własnym życiem. Dziwny to czas, kiedy rozpoczęła się emisja tego serialu, śmiem nawet twierdzić, że mógł on mieć wpływ na wynik wyborów - jestem realistą, więc powiem że z pewnością przynajmniej na kilka nawróconych osób aby nie pozostawać biernymi i bezradnymi wobec otaczającej nas rzeczywistości. Serial o tyle ciekawy, że pokazujący i politykę i kulisy rządzenia, po pierwsze w naszej rzeczywistości, choć oczywiście z fikcyjnymi bohaterami i wydarzeniami, po drugie optyka widzenia wydarzeń z kancelarii rady ministrów - również ciekawy pomysł, gdyż to co zazwyczaj znamy, to efekt finalny, zręcznie podawany medialnej obróbce.
Główną postacią, jak na URM przystało, jest premier Turski, lecz z jednej strony uważam że postać ta jest jednak przeidealizowana, człowiek z zasadami który zawsze postępuje zgodnie z nimi nawet wbrew partiom tworzącym koalicję, choć z drugiej strony, owa postać w czasie kiedy powstawał ten serial była potrzebna, aby pokazać i uświadomić nam wszystkim, czego powinniśmy wymagać od polityków którzy chcą walczyć o nasze względy i czym się kierować przy wyborze - sam parę razy słyszałem jak. W sieci nawet znalazłem forum specjalnie poświęcone temu serialowi, nawet się na nim coś mówi o drugim sezonie, lecz wydaje mi się, że po dwuletnim chaosie i stopniowym wracaniu do rozsądku po tym czasie, serial ten nie będzie już potrzebny, choć myślę że powinno się go puszczać przed każdymi wyborami w ramach przestrogi przed siłami, które pod płaszczykiem frazesów "o patriotyzmie" chcą tak naprawdę jedynie dbać o swój interes zgodnie z zasadą że cel uświęca środki.
Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, otóż w tym serialu odnalazłem drobne strzępki, czego dawno nie widziałem w nowych produkcjach, w scenach z byłym premierem Nowaszem zniszczonego grą teczkami, którą kreuje Janusz Gajos, polskiego starego kina moralnego niepokoju.

niedziela, 09 grudnia 2007

No i jednak udało mi się wyrwać na Ursynów do DK Stokłosy na koncert zespołu Bez Jacka, w pełnym składzie, czyli Zbyszek Stefański, Horacy Chrząstek, Wojtek Sokołowski plus Mariusz "Mariaszek" Wilke ze Słodkiego Całusa Od Buby, który zdaje się że po za wspólnymi projektami obu zespołów występuje z nimi coraz częściej, co wcale nie oznacza, że Bez Jacka grywają wtedy wszystko w wersjach bardziej szybkich, ale zdecydowanie solówki jego gitary bardzo wzbogacają koncert. Na YouTube znalazłem dwa fragmenty z jakiegoś występu w Malborku, na którym też właśnie wspomaga Bez Jacka:


Po tak udanym koncercie, jednak postanowiłem nie kończyć wieczoru, w którym można się na moment odłączyć od problemów, i ze znajomymi po drodze odwiedziliśmy kolejną tawern Przechyły, położoną raptem o 5 minut drogi od stacji metra Wilanowska. Normalnie go nie odwiedzam, raptem drugi raz do niego wpadłem, pewnie też z powodu tego że jednak to miejsce jest położone zbyt daleko Bielan, i zawsze jakoś nie po drodze. Pełna nazwa lokalu brzmi "Klub Żeglarski Przechyły", koncerty odbywają się w nim codziennie, zaś jego dużym plusem jest serwowane piwo miejscowego wyrobu, o nazwie "Przechyły" - nazwa bardzo pasująca, gdyż jest to piwo z gatunku mocniejszych, o dość umiarkowanej jak na Warszawę cenie 5zł za 0,4l, i jeszcze ważna sprawa, pomimo że jest to piwo mocne, nie jest tak słodkie, jak większość komercyjnych wynalazków znanych nam ze sklepów. Akurat w sobotę trafiliśmy na 5 urodziny zespołu Bezmiary, połączonego z jakimś wewnętrznym konkursem, w którym jako obserwatorzy stojący z boku, nie potrafiliśmy pojąc o co w nim chodzi, lecz na jednym ze stolików była masa kartek, z wybitnie śmiesznymi napisami, jak "batyskaf dmuchany", "kadłub z kauczuku", "żagiel z firanek", "maszt nietypowo rozwidlony" itd, i tylko wiem że jakieś grupki o te karteczki walczyły - może załogi z tych egzotycznych elementów miały składać swoją łajbę? W każdym razie wszyscy dobrze się bawili, a tłok był przytłaczający trochę, pewnie także z uwagi że to sobota. Jedno muszę potwierdzić, że i w tamtejszej tawernie, nawet przy tłumie ludzi jest czym oddychać, w odróżnieniu od pięknie wystrojonego Gniazda Piratów.

Warszawska tawerna Przechyły

Przyznam że tawern ci u nas dostatek, lecz brak mi strasznie właśnie na mapie stolicy lokalu, który by był ukierunkowany na takie zespoły z kręgu poezji śpiewanej jak Grupa Bez Jacka i piosenki turystycznej jak Dom O Zielonych Progach, Słodki Całus Od Buby czy Zgórmysyny, który wystrojem, koncertami i klimatem bardziej przypominał chatkę w górach, dla ludzi lubiących się szwendać po górskich szlakach... czegoś takiego jak Zapiecek w Łodzi, może kiedyś się i tego doczekamy...
Strony w sieci na temat:
Zespół Bez Jacka
Tawerna Przechyły
Zapiecek

 
1 , 2