Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 30 listopada 2007

W ramach nadrabiania zaległości, poczynając od najnowszych, przesuwając się w stronę lata, w oczekiwaniu na wiosnę... We wrześniu przy okazji w opisywanej już wizyty na rekonstrukcji historycznej - Bitwy nad Bzurą, zahaczyliśmy także po drodze, w Sochaczewie o Muzeum Kolei Wąskotorowej. Gdzie te czasy, kiedy jadąc przez Polskę, często mijało się samochodem czy pekaesem, powoli lecz konsekwentnie podążające ciuchcie, zarówno pasażerskie jak i towarowe. Każdy powinien odwiedzić to muzeum, chcąc odświeżyć sobie w pamięci te obrazy lub zobaczyć jak to kiedyś było. Samo muzeum położone jest raptem o 200 metrów, od stacji Sochaczew PKP, o czym informuje nas stojąca przed budynkiem dworca stojący wąskotorowy parowóz:

Parowóz wąskotorowy - Sochaczew

Po wejściu na teren muzeum, uderza ogromna ilość eksponatów, a przede wszystkim tego co najpiękniejsze w dawnych wąskotorówkach, czyli parowozy:

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie - parowozy
Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie - parowozy
Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie - Parowóz
Parowóz z węglarką - Muzeum Kolei Wąskotorowej Sochaczew
Parowóz, węglarka i wagon kolejki wąskotorowej

Wstęp na teren muzeum kosztuje wprawdzie jedyne 6 złotych, ale chcąc wykonać zdjęcia musimy wykupić dodatkowy bilet za kwotę 7 złotych, zaś na filmowanie eksponatów 11zł. i na dodatek nie wiadomo czemu, przy publikacji zdjęć zaznaczyć że wykonano je w "Muzeum Kolejnictwa w Warszawie" a nie że "w Sochaczewie w Muzeum Kolei Wąskotorowej", możliwe że wszystkie oddziały warszawskiego muzeum, mają wspólne bilety - ale czy to już nie przesadna oszczędność? Swoją drogą zastanawiam się czy jest to po pierwsze przepis do wyegzekwowania (dodatkowa opłata za fotografowanie), w dobie, kiedy każdym nowym aparatem komórkowym można niespostrzeżenie wykonać masę zdjęć, zaś aby taki przepis wyegzekwować, każda osoba zwiedzająca powinna mieć "muzealnego anioła stróża" - z resztą z czymś podobnym także w tym roku zetknąłem się na zamku w Malborku. Kolejny mankament tego muzeum, to brak przy większości eksponatów podstawowych informacji, jak na przykład gdzie dana lokomotywa lub wagon kiedyś kursował, i krótka historia jego losów nim trafił w to miejsce - może się czepiam, ale jeśli już się pobiera opłatę za wstęp, to wydaje mi się że to jest jedną z rzeczy której osoba zwiedzająca to miejsce ma prawo wymagać.
Ale dość narzekań... oprócz bajecznych parowozów, możemy także podziwiać tabor pasażerski a także towarowy. Kilka wagonów pasażerskich, które mnie urzekły:

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie - wagon pasażerski
Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie - Wagon pasażerski kolejki wąskotorowej

Polecane strony:
Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie - oficjalna strona muzeum, ale znów się przyczepię (ale jestem paskudny), że strasznie skromna jak na taki imponujący zbiór eksponatów
Koleje wąskotorowe w Polsce - największe kompendium wiedzy w internecie na temat taboru wąskotorowego oraz szlakach po których ciuchcie kursują a także o tych już nieistniejących.
c.d.n.

niedziela, 25 listopada 2007

W sobotę byłem ze znajomym na inscenizacji z zorganizowanej pod Zamkiem Królewskim w Warszawie, dla uczczenia rocznicy Powstania Listopadowego 1830. Szczerze mówiąc udając sie na nią, jeszcze na dodatek po drodze, nie zawróciłem sobie głowy wcześniejszym sprawdzeniem jaki jest scenariusz tego widowiska, jak to miało miejsce przy wypadzie na rekonstrukcję Bitwy nad Bzurą, i przyznam się, że miło zostałem rozczarowany, otóż sądziłem że skoro wszystko zaczyna sie na Placu Zamkowym, to i zakończy sie w tym miejscu. Jednak się okazało, że cała rekonstrukcja historyczna wydarzeń rozpoczynających Powstanie Listopadowe, zakończyła się dopiero po ponad godzinie pod Arsenałem. Ale po kolei. Jakość zdjęć kiepska, ale cóż, po zmroku przy sporych odległościach bez porządnej lampy błyskowej, to zrozumiałe. Na początku oddziały powstańcze zdobywają Zamek Królewski, po dość ostrej strzelaninie, gdyż oddziały broniące Zamek, wytaczają działo. Po zdobyciu już bramy Zamku Królewskiego, jeszcze wyłaniają sie z ulicy Piwnej oddziały rosyjskie, które zostają odepchnięte:

Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 - oddziały powstańcze

Następnie oddziały powstańcze, wąskimi uliczkami starówki, przemieszczają się przez Rynek starego Miasta, na ulicę Długą, skąd od Freta nadciągają pod Arsenał w celu jego zdobycia. Tą część opuściliśmy, gdyż uliczki za Katedrą na których toczyła się akcja, są na tyle wąskie, że po za osobami biorącymi udział w inscenizacji, trudno się w te zaułki zmieścić gapiom. Jednak przemykając Podwalem do Długiej, aby jak najszybciej dotrzeć pod Arsenał, słychać było cały czas wymianę ognia, która dochodziła z tych uliczek bardzo donośnie, za sprawą odbijającego się dźwięku wystrzałów o mury kamieniczek - widać było twarze zdezorientowanych przechodniów. Pod Arsenałem, odziały rosyjskie już z wytoczonymi przed budynek działami oczekują na przybycie powstańców.

Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 - armaty
Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 - armaty
Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 - moździerz

Po dotarciu oddziałów powstańczych już pod budynek arsenału, zaczyna się poważna wymiana ognia z siłami wiernymi rosyjskiemu Carowi:


Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 - Arsenał
Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 pod Arsenałem
Rekonstrukcja walk Noc Listopadowa 2007 pod Arsenałem
Inscenizacja Noc Listopadowa 2007 pod Arsenałem - natarcie
Inscenizacja Noc Listopadowa 2007 pod Arsenałem - natarcie

Po półgodzinnej wymianie o i ten budynek pada pod siłą powstańców. Na zakończenie, polskie oddziały wkraczają na dziedziniec Arsenału, przy dźwiękach Warszawianki:

Warto było się wybrać na to widowisko, zaś imponujący jest fakt, że osób biorących czynny udział w owej rekonstrukcji pamiętnej nocy z 29 listopada 1830 roku, było aż ponad 240, z czego pododdział z WATu oraz inne grupy rekonstrukcyjne składające się z zapaleńców, ale również grupy z Litwy, Rosji a nawet Białorusi.
Polecane stronki:
Polonia Militaris - strona z dokładnym opisem scenariusza rekonstrukcji Noc Listopadowa, a także na której można pozyskać informacje na temat przyszłych rekonstrukcji historycznych.
Arsenał - Stowarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831 też troszkę ciekawych informacji

poniedziałek, 19 listopada 2007

Pod wpływem postu jednej z sympatycznych czytelniczek mego haotycznego kącika - Kasiak74 odświeżyłem sobie w pamięci utwór, który zapewne każdy zna, tylko niewiele osób wie że pochodzi on z filmu "Prawo i pięść". Ballada ta, jest zatytułowana "Nim wstanie dzień" i pojawia się na początku tego obrazu, wykonuje ją Edmund Fetting, tekst Agnieszki Osieckiej zaś muzykę skomponował Krzysztof Komeda, która trzeba przyznać że w magiczny sposób wbija się w głowę:

Pamiętam że jakiś czas temu, byłem lekko zdegustowany, gdyż en motyw muzyczny wykorzystano w kampanii reklamowej piwa Żubr - szczerze mówiąc trochę mi sie to kłóciło:

Sam film jest dziwny, nakręcony w 1964 roku w reżyserii Jerzego Hoffmana, o repatryjantach z ziem wschodnich, którzy przybywają świeżo tuż po wojnie na ziemie wyzyskane, gdzie jeszcze panuje ogólny chaos. Rolę główną, jednego z repatryjantów, odgrywa Gustaw Holoubek, który chcąc niechcąc próbuje zaprowadzić porządek. Film generalnie trochę tendencyjny, ale należy go traktować jako jedyny polski western, gdyż zasłynął on takimi scenami jak strzelanie pistoletem z biodra, zaś sam pomysł scenariusza widać że zakładał, że robimy z ziem zachodnich - dziki zachód USA, repatryjanci są jako pionierzy, zaś bohater główny pełni role jedynego sprawiedliwego szeryfa w zdeprawowanym miasteczku. Z tych powodów film godny uwagi, plus gwiazdorka odsada: Zdzisław Maklakiewicz, Ryszard Pietruski, Zofia Mrozowska, Hanna Skarżanka, Wiesław Gołas.

sobota, 17 listopada 2007

Wczoraj po raz już trzeci, i zapewne nie ostatni, udało mi się zawitać do tawerny Czarna Perła. Z powodu zimna zapewne, nawet ulica Kolejowa nie była aż tak straszna jak ostatnio. Sam lokal zdecydowanie się rozkręca i to w dobrą stronę, choćby fakt że można piwo zamówić w kuflu, z czym ostatnio był problem, i chyba lepsze nagłośnienie, niż na poprzednich koncertach, może jest to spowodowane faktem, że na jednym z dwóch masztów zainstalowano "bocianie gniazdo" w którym urzęduje nagłośnieniowiec, skąd ma lepsze pojęcie jak słychać, a może po prostu to kwestia wprawy w rozpracowaniu akustyki nowego lokalu. a okazja z powodu której tam zawitałem, też nie była byle jaka - tak jak po warszawskich tawernach zazwyczaj szwendają się (nie wyłączając mojej osoby) ludzie którzy z morzem niewiele mają wspólnego - tak, wybrałem się na pożegnanie człowieka, który bardzo pasuje do tych miejsc i właśnie lada dzień wypływa nareszcie w kilkumiesięczny pierwszy poważny rejs na tankowcu. Oby omijał mielizny;)

Sam koncert był znanej mi już grupy Strefy Mocnych Wiatrów, jest to o tyle nietypowy zespół, że kiedy raz przypadkiem zawitałem do Gniazda Piratów, wydawało mi się że lokale pomyliłem, czterech gości - trzech długowłosych wtedy w skórach, wyskoczyli na scenę i zaczęli grać nuty metalowo-rockowe niezbyt pasujące do klimatu lokalu. Po kilku kawałkach się okazało, że to jednak nie pomyłka - grają popularne standardy szantowe, tylko że we własnej oryginalnej, ostrej aranżacji. To coś jakby nagle Black Sabbath zaczął grać kawałki szantowe. Polecam wszystkim ten zespół, w szczególności którzy twierdzą że szanty są cholernie nudne i że większość zespołów gra to samo i tak samo. Ale mało tego, po za przeróbkami znanych standardów tawernianych, Strefa Mocnych Wiatrów, posiada mnóstwo własnych autorskich kompozycji, oraz pierwszą z nimi płytę, której stałem się szczęśliwym posiadaczem podczas promocyjnego koncertu w Gnieździe Piratów - wstęp wprawdzie kosztował 20 złotych, ale w cenie był egzemplarz pyty którą każdy z uczestników otrzymał. Ponoć można ją nabyć jeszcze w Gnieździe Piratów:

Strefa Mocnych Wiatrów

Aby się przekonać z czym to się je, fragment koncertu z tawerny Czarna Perła, czyli znany standard "Pod Jodłą" w aranżacji Strefy Mocnych Wiatrów:

I kolejny standard wygrzebany na YouTube, czyli szanta szuwarowo-bagienna "Na Mazury" z koncertu w Gnieździe Piratów:

Tam gdzie fale nas bujają,
Gdzie się ludzie opalają,
Wschody słońca piękne są
I komary w dupę tną.
Gdzie przy ogniu gra muzyka
I gorzała w gardłach znika,
A Pan Leśniczy nie wiadomo skąd
Woła do nas - Paszła won!
ale zaleciało klimatem wakacyjnym. I jeszcze coś w pełni autorskiego zespołu Strefa Mocnych Wiatrów - utwór "Pieśń Skazańca" z koncertu w klubie Kubryk w Bydgoszczy:

Co prawda jeszcze chyba nie ma rozpiski koncertów na grudzień w tawernie Czarna Perła, ale słyszałem że 15 grudnia (sobota) będzie znowu koncert Strefy Mocnych Wiatrów.
Polecane strony:
Strefa Mocnych Wiatrów - oficjalna strona zespołu ze sporą nawet ilością plików mp3 do zassania.

Więcej o tym lokalu w postach:
Tawerna Czarna Perła - ostrzeżenie

czwartek, 15 listopada 2007

Topole kiedyś były sadzone na wszystkich podwórkach nowych osiedli budowanych w latach 60-tych i 70-tych, z prostej przyczyny, są to drzewa które bardzo szybko rosną, ale i niestety też bardzo szybko umierają, dlatego masowo są wycinane. No z resztą i bardzo dobrze, w czasach kiedy coraz częściej nawiedzają nas wichury, topole w gęsto zaludnionych miejscach stwarzają poważne zagrożenie. Sam przekonałem się kiedyś, kiedy przy ulicy Daniłowskiego kilkanaście lat temu, przed przychodnią wojskową wycinano akurat cały szpaler tych drzew, wtedy zobaczyłem że pnie tych dojrzałych drzew, wypełnione były nie drewnem a prawdziwym próchnem, aż dziw brał że samodzielnie stały.

U mnie na podwórku ocalało kilka topól, a mają one jeszcze jedną zaletę, są drzewami które jesienią jako jedne z ostatnich pozbywają się liści. A czasami w blasku zachodzącego słońca, te drzewa wyglądają naprawdę uroczo, kiedy promienie zachodu muskają ich czubków:

Topole w jesiennym słońcu
Topole w jesiennym słońcu
Topole w jesiennym słońcu

Czas nareszcie pożegnać stan grypy i powoli powrócić do świata żywych;)

 
1 , 2