Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 27 lutego 2008

Pora na zdjęcia Kłodzka, wykonane z najwyższych partii twierdzy, choćby tylko dla tych widoków warto się wdrapać na jej szczyt, oczywiście pod warunkiem że pogoda dopisuje. Mi akurat co widać na fotografiach, pogoda dopisała pozwalając sięgnąć wzrokiem naprawdę daleko:

Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Widok z Twierdzy Kłodzko na miasto
Pomiędzy kamieniczkami widać most gotycki:
Widok z Twierdzy Kłodzko na most gotycki
Jedna z rzeźb w lapidarium w Twierdzy Kłodzklo:
Twierdza Kłodzko rzeźba w lapidarium

Niestety jak bywa w naszym kraju, nawet zwiedzanie takiego obiektu jak Twierdza Kłodzko, nie mogło pozostawić pewnego niesmaku. W jednym z pomieszczeń, zwanym lapidarium, znajduje sie zbiór rzeźb ze starych nagrobków, jednak zwiedzając to miejsce natrafiliśmy na dość sporą wystawę o "ochronie życia poczętego" (jedyna wystawa od czapy nie związana ni z miastem ani z obiektem) - w tym momencie szlak mnie trafił, i nie chodzi tutaj o moje stanowisko w tej sprawie, ale o to, że w każdym miejscu w kółko na okrągło to samo, i obawiam się że to już krok, aż nawiedzeni "obrońcy życia", którzy w rzeczywistości nie chcą nikogo przekonywać a narzucać swoje stanowisko, uzyskują efekt w rzeczywistości zgoła odwrotny. Obawiam sie że jeszcze trochę, a podobne wystawy zaczną stawiać w wesołych miasteczkach - porównanie może dość brutalne, lecz w czasie zwiedzania twierdzy mijałem wiele rodzin z dziećmi, a wiadomo że zawsze chcą wiedzieć dużo i zasypują swych rodziców i opiekunów gradem pytań tyczących się widzianych obrazków...

środa, 20 lutego 2008

Kolejne czyszczenie dysku ze zdjęć, czyli znowu Twierdza Kłodzko. Patrząc na historię, sięga ona X wieku, kiedy na Górze Zamkowej był wzniesiony gród, oczywiście drewniany otoczony palisadą, w XIII wieku zbudowano na tej górze murowany zamek. Zamek ten uległ praktycznie zniszczeniu w 1622 roku (wojna 30-sto letnia), w czasie zdobywania przez wojska austriackie tej warowni, więc postanowiono po jego zdobyciu w tak dogodnym miejscu zbudować twierdzę, zgodnie z najnowszymi trendami przy budowie fortyfikacji, i tak była rozbudowywana stopniowo aż do dzisiejszych rozmiarów. Ogrom tej twierdzy jest imponujący, ponieważ zajmuje ona ponad 30 hektarów, a ponieważ poza labiryntem tuneli minerskich można ten obiekt zwiedzać bez przewodnika, parę razy pomimo że mam raczej dobra orientację w terenie wydawało mi się że się zgubiłem. Pomimo że jest to potężna fortyfikacja, zawiedzeni trochę mogą się czuć miłośnicy militariów, gdyż właściwie poza samym obiektem, w jej wnętrzach nie ma ekspozycji broni (no chyba że coś przeoczyłem) ale w pomieszczeniach twierdzy znajduje się ciekawie zrobiona galeria zdjęć przedstawiająca Kłodzko na starych i nowych zdjęciach, ekspozycja starych przedmiotów codziennego użytku, wystawa szkła ozdobnego, lapidarium oraz izba pamięci, ku czci ofiar które zginęły w murach tej fortyfikacji w czasie II wojny światowej, która w tym czasie była wykorzystywana między innymi przez SS do wiezienia niemieckich dezerterów i przeciwników politycznych. Ciekawostka jest to, że na przełomie 1943 i 1944 roku, w twierdzy wśród straconych było około 200 fińskich marynarzy i lotników, a jak z historii pamiętam, to Finlandia zawarła koalicję z III Rzeszą, co z reszta było o tyle zrozumiałe, że ZSRR miało apetyt na to państwo, a czasem trzeba niestety w życiu wybierać pomiędzy dżumą a cholerą, nie zawsze wszystko bywa czarno-białe. Chodząc tak po twierdzy w jednym z zaułków spotkaliśmy posąg Ludmiły, która jest legendarną postacią, która ponoć była władczynią tego grodu i ta postać przewija sie w wielu legendach tych ziem, podobnie jak Liczyrzepa:

Twierdza Kłodzko - Ludmiła
Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza

I kolejna garść fotografii przedstawiająca ta fortyfikację, choć gdyby nie intensywna zieleń trawy, która otula ten obiekt, pewnie jesienią, ta cała fortyfikacja wygląda znacznie bardziej ponuro i nieprzyjaźnie:

Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza

Przemierzając niezliczoną ilość bram, fos, dziedzińców, docieramy nareszcie na najwyższy poziom tej fortyfikacji, na którym znajduje sie potężny plac z wieloma bramami do jakiś magazynów. Wyżej wejść już się nie da, gdyż zainstalowana na samym szczycie jakaś antena jest dość szczelnie ogrodzona.

Twierdza Kłodzko - wnętrza
Twierdza Kłodzko - wnętrza

Będzie jeszcze jedna część o tym obrzydlistwie wznoszącym się nad Kłodzkiem... Zdjęć z Płatniczej nie ma i pewnie nie będzie w zimowej scenerii, gdyż oczywiście nim się zebrałem, po śniegu pozostało jedynie mokre nic:P

poniedziałek, 18 lutego 2008

No tak, wydawało mi się, że przedwczoraj ostatnio tutaj coś nabazgrałem, chyba poczucie czasu coś mnie zmyla coraz bardziej, choć ma to swoje dość osobliwe zalety. Ponieważ śnieg spadł, może dziś wieczorem, lub w przerwie nocnej w pracy (czyli w domu) wyskoczę na moment, aby pstryknąć parę zdjęć i kontynuować wątek o latarniach gazowych - czasem tak bywa, co jest nazbyt bliskie, okazuje się zbyt odległe:P A teraz trochę muzycznie, zapowiadałem że dzisiaj ma w Złotych Tarasach koncert Orkiestry Na Zdrowie (polecam) i o lekkim dysonansie jaki jest pomiędzy ich nagraniami z koncertów a nagraniami studyjnymi, właśnie przed chwilą odkryłem że na YouTube, są dwa nagrania właśnie z sesji studyjnej. Pierwszy kawałek z uwagi na nazbyt ekumeniczny swój charakter, nie jest przeznaczony zdecydowanie dla moherowych uszu, gdyż może urazić jakże wrażliwe uczucia religijne. W tomiku z wierszami Jacka Kleyffa, utwór ten jest zatytułowany "Nocnoautobusowa piosenka dla młodych anarchistek i ich rastafarian", cóż anarchistą nie jestem, tym bardziej młodą anarchistka, ani też rastafarianinem, jednak ten tekst bardzo dobrze odzwierciedla także mój osobisty stosunek do Boga. Na płytach ta piosenka, nosi po prostu nazwę "Nocnoautobusowa", cóż biorąc pod uwagę że napisany był w orwellowskim roku - 1984 w sumie nie dziwne że tytuł przeszedł pewną metamorfozę, ale sam tekst jest ponadczasowy:

Kochana, Kochana już kończy się wódka,
nie tyle w butelce, co chory na serce ten świat,
nie tyle w butelce, co chory na serce,
złakniony powietrza i naszego serca, serca.

Ty wiesz jak, Ty wiesz jak, więc i ja:
chcę wierzyć dozgonnie, że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka dla nieumyślnych kłamstw.

tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
A ja chcę wierzyć dozgonnie, że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka dla nieumyślnych kłamstw.

tak, tak, tak, tak. im wyżej nieznana
tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.

Chcę żyć w świecie jednym, poza snem przyjemnym,
że jest ziemski pasterz, co ze mnie rozliczy go Pan,
bo tu każdy, a jakże - i ci inni także:
Konstantin Czernienko, Bob Marley, Basieńka i ja.

Ja chcę żyć w świecie jednym, poza snem przyjemnym,
że jest ziemski pasterz, co ze mnie rozliczy go Pan,
bo tu każdy(a) ma Swego, najbardziej Swojego,
odchodząc najwyżej - pojmuje, że to Ten Sam.

że Pan, to Jezus, że Pan to też i Jego śmierć,
że Pan, to dziecko, że Pan, to Mojżesz,
i Mahomet też, i że Pan to też to, co rani,
że Pan, to właściwie dlaczego nie Pani?

I że Pan, to ta struna, i myśl, że to komunał,
i poczucie szczęścia nawet, gdy wichura, nawet, gdy wichura

i przyczyna, że jest wdech,
i skutek, bo rodzi się na przykład pies i każdy Budda.
Bo tu każdy(a) ma Swego, najbardziej Swojego,
odchodząc najwyżej - pojmuje, że to Ten Sam;

tak, tak, tak, tak, im wyżej nieznana -
- tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.

Maleńka, Malutka, kolejna pobudka
ze świata, na przykład, tu do nas dociera już tuż,
poranna piosenka, choć w nocy ciśnięta,
spod powiek umysłu w przesiadce wytryska i już...

I jeszcze jeden klip, a raczej z wybitnie statycznym obrazem, ale także z nagrań studyjnych, utwór zatytułowany Rozpostarta płachta nieba:

No właśnie nienadążanie za czasem, ma swoje plusy dodatnie, jak na przykład można niepostrzeżenie przegapić walentynki, o których pamiętać raczej muszą ci, którzy albo już w miłość nie wierzą, a są w jakimś związku i jest to okazja aby pokazać że druga osoba coś dla nich znaczy, lub ci którzy w zabieganiu i zapatrzeniu w siebie jedynie w ten dzień i może w święta potrafią mile słowa wydusić z siebie, bo na co dzień bez żadnego pretekstu coś im to nie wychodzi. Ostatnio rozkoszuję się lekturą bloga Macieja Zembatego, czyli zapiski ponurego magazyniera, chyba najlepiej pokazuje mój stosunek do takich uczuć, choć czasami może się zdawać że lepiej do tego poziomu lepiej nigdy nie dorastać i żyć w poczuciu świętej naiwności. Post wprawdzie z okazji świąt Bożego Narodzenia, ale ja jak zwykle jestem opóźniony, i chyba z dnia na dzień coraz bardziej, ze wszystkim: tutaj link - uwaga blog na jakimś koszmarnie wolnym serwerze, czasem nawet kilka minut potrafi upłynąć zanim się wgra - ale warto. I to by było na tyle w dzisiejszej przerwie, a może wczorajszej...

wtorek, 12 lutego 2008

Wychodząc z labiryntów minerskich, przewodnik uraczył nas krotką informacją, przechodząc przez jedną z bram, że był właśnie tutaj kręcony ostatni odcinek serialu "Czterej pancerni i pies". Ponieważ za młodu serial ten leciał w kółko na okrągło, zorientowałem się że już wiem o który to odcinek chodzi istotnie pomimo że pierwszy raz tutaj byłem, wydał się bardziej znajomy. Przewodnik pokazując nam tą bramę (których jest tam bez liku), poinformował nas, że kiedyś była ona znacznie węższa, lecz ponieważ podczas kręcenia tego odcinka serialu, czołg nie był w stanie się zmieścić, nie długo się zastanawiając, szybko ją poszerzyli, aby skręcić tylko jedno w końcu ujęcie - to były czasy, plan musiał być wykonany i kropka;) Oto ta brama:

Twierdza Kłodzko

I jeszcze przypomniała mi się pewna historia, właśnie o ostatnim odcinku "Czterech pancernych i psie", nie pamiętam już gdzie zaczytana lub skąd wyczytana. Janusz Przymanowski pisząc scenariusz, wymyślił sobie, że w ostatnim odcinku dzielna załoga czołgu poznaje sapera, który właśnie ratuje miasto rozbrajając zainstalowaną bombę w twierdzy, jednak ze zdumieniem wszyscy zauważają, że jest on uderzająco podobny do zmarłego dowódcy czołgu Olgierda. Jak zapewne wszyscy pamiętają, tą postać grał Roman Wilhelmi, ale tutaj pojawił się problem, przez co cała koncepcja Przymanowskiego legła w gruzy. Roman Wilhelmi stwierdził stanowczo, że nie zagra w sowieckim mundurze, znając czasy, z pewnością ostro się narażając, zaś do otworzenia tej postaci wzięto rosyjskiego aktora - może się obawiano kolejnych odmów?;)
Ale lecimy dalej po terenie twierdzy, na jednym z dziedzińców stoją stare strażackie wozy bojowe, i jest także w jednej z części twierdzy ekspozycja poświęcona historii straży pożarnej:

Twierdza Kłodzko - wozy strażackie

I jeszcze parę zdjęć prezentujących Twierdzę Kłodzko wewnątrz:

Twierdza Kłodzko
Twierdza Kłodzko
Twierdza Kłodzko
Twierdza Kłodzko
Twierdza Kłodzko
Twierdza Kłodzko
Twierdza Kłodzko

Ciąg dalszy przytnudzania o tym obiekcie nastąpi wkrótce...

niedziela, 10 lutego 2008

Dostałem niedawno od znajomego taką informację, która może kogoś z Was zainteresować, jeśli znacie i lubicie Jacka Kleyff'a i Orkiestrę Na Zdrowie:
18.02.2008 o godzinie 20:30 (poniedziałek wieczorem) Orkiestra Na zdrowie z Jackiem Kleyff'em zagra koncert w odrodzonym Jazz Club Akwarium. Warszawa - Śródmieście, ul Złota 59 (Złote Tarasy poziom -1).
Bilety w cenie 30 zł. Tel.: (022) 428 20 27, tel. kom.: 603 580 890
Tym którym znana jest Orkiestra Na Zdrowie i Jacek Kleyff, nie muszę rekomendować, zaś tych co nie znają, po pierwsze odsyłam do postu "Jacek Kleyff - Huśtawki" (kiedyś poważnie ten kawałek działał na mnie lepiej niż kawa w rana), oraz tak szperając po YouTube:

Orkiestra Na Zdrowie - Jestem z Tobą:

Orkiestra Na Zdrowie - Każda Sekunda:
Znalazłem także, co mnie zddziwiło, nagrania pochodzące z koncertu na którym byłem w 2005 roku na warszawskiej Ochocie w Ośrodku Działań Twórczych. Są trzy części na jutubie z tego koncertu, jednak zamieszczam tylko jeden, aby nie katować, gdyż jak widać od strony technicznej nagranie jest pięknie żałosne;)

Nawet często mi się zdarza powracać do płyt Orkiestry Na Zdrowie, teksty są genialne, zaś co do muzyki, jednak zupełnie inaczej ich nagrania brzmią na koncertach, a inaczej dopracowane staranie w studiu. Nie mam odwagi, poza włażeniem ich jednak do osobistej szufladki z poezja śpiewaną, klasyfikować do innych gatunków, kiedyś słyszałem określenie tego co robią, jako "muzyka ekologiczna", lecz z pewnością nawiązują do rożnych źródeł z nut folkowych, z których często można wyłapać rytmy podchodzące pod rege. Sam Jacek kleyff to postać znana chociażby z Salonu Niezależnych (plus Janusz Weiss i Michał Tarkowski), oraz autor tekstu, który najbardziej jest znany w wykonaniu Macieja Zembatego - "Sejm kalek". Jestem w posiadaniu zbioru wierszy, który kiedyś ukazał się z cyklu "Biblioteka Bardów" i w szczególności jeden tekst mi się kołacze po głowie, choć żałuję że nie słyszałem jego (a przynajmniej nie przypominam sobie) w formie piosenki, gdyż wyraża właśnie to co w słowie i muzyce cenię, i stąd może moje upodobanie do nurtu poezji śpiewanej i piosenki turystycznej:

Co Słowo zabiera - muzyka otwiera,
co Słowo zamyka - oddaje muzyka.

Jak Muzyka tonie - zaraz Słowo do Niej
I Słowu znów bliżej, i Muzyce wyżej.

Co Słowo głosi - Muzyka podnosi,
co Słowo poleca - Muzyka rozświeca.

Gdy Słowo w obłokach, to Muzyka kocha,
a czym Słowo żyje, to Muzyka pije.

Gdy Słowo oddycha, to Muzyka ścicha...
Słowo ani piska, gdy Muzyka tryska.

Gdy Muzyka skryta - Słowo zaraz pyta,
co Muzyka niesie? I Słowu znów chce się,

bo, co Słowo wie to Muzyka chce,
co w Muzyce tkwi, to w Słowach jak drzwi

Kto Słowo zna pierwsze - dla Niego są wiersze.
Kto ma pierwszą wiarę - Muzyka jest dla Niej.
Biblioteka Bardów - Jacek Kleyff

Na sam koncert się osobiście nie wybieram, z resztą po szopce w Tawernie Czarna Perła, postanowiłem zapowiadać tutaj jedynie te imprezy na które się nie wybieram, a które są godne uwagi według mej jak najbardziej subiektywnej opinii, zaś na te na które mam zamiar sie wybrać, jeśli pisać będę to tylko o wrażeniach po fakcie - bom egoista i nie lubię tłoku... oraz pustych naczyń:P
Na koniec jeszcze jeden utworek znaleziony, za bardzo nie wiem czyje wykonanie, ale do słów także Jacka Kleyff'a "A ile". Klip ma niezły klimacik, nie widać kto śpiewa, tylko czasem pojawiają się płomyki świec - niewykluczone że efekt niezamierzony, ale wyszło ładnie:

Polecany link w temacie tylko jeden:
Orkiestra Na Zdrowie i Jacek Kleyff - strona oficjalna wraz z forum

 
1 , 2 , 3