Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 17 czerwca 2009

Pora wyjść z letargu blogowego i ponadrabiać zaległości. Co się ze mną działo, że tak przycichłem, zdradzać nie będę, a to z prostego powodu, zawsze mnie denerwowały rozmowy o zdrowiu ludzi, którzy potrafią usiąść i licytować się kto ma poważniejszą chorobę. I choć jestem teraz w trochę innej sytuacji, jednak mój punkt widzenia na takie dyskusje się nie zmienił.
Ten post jest generalnie dokończeniem tego ze stycznia i pewnie dziwnie będzie wyglądać post publikowany w czerwcu ze śniegiem, lecz biorąc pod uwagę jaki chłodny mamy czerwiec, ktoś może się nawet nabrać;) Będąc w Krempnej, choć czasu było mało, ponieważ około południa 1 stycznia trzeba się było zbierać w drogę powrotną (w moim przypadku z dwudniowym jeszcze przystankiem w Krakowie), to jednak nie mogłem nie ruszyć przynajmniej pod piękną łemkowską cerkiew w tej miejscowości, która kusiła swymi baniami na wieżyczkach z oddali:

Krempna - cerkiew
Krempna - cerkiew

Już podchodząc pod cerkiew poczułem zapach świeżego drewna i jak widać na zdjęciach, została ona kompletnie odrestaurowana i wygląda obecnie jakby była postawiona teraz a nie w XVI wieku. Oczywiście skoro cerkiew łemkowska, jest ona grekokatolicka pod wezwaniem Świętych Kosmy i Damiana, i o dziwo dopiero w roku 1971, została zaadaptowana na kościół rzymskokatolicki. Obecnie pełni raczej rolę tylko zabytku, gdyż obok został wybudowany murowany kościół.

Krempna - cerkiew
Krempna - cerkiew

Ponieważ w Krempnej byłem wiele lat temu, z powodu świeżego drewna, nie poznałem tej cerkwi, na dodatek pamiętałem, że jej kopuły były chyba wcześniej pokryte blachą, a obecnie są drewniane i pomalowane:

Krempna - cerkiew

Niestety z powodu remontu wstęp do środka był niemożliwy, ale przez okno widać, że prace wewnątrz tej cerkwi trwają w najlepsze. Warto będąc w Krempnej zrobić sobie spacerek wokół rej świątyni, zobaczymy wtedy stare kamienne krzyże i posągi świętych, lecz niestety napisów na nich już nie odczytamy, czas, deszcze i wiatr skutecznie zatarły słowa tam na nich wyryte:

Krempna - cerkiew
Krempna - cerkiew
czwartek, 08 stycznia 2009

Nie ma to jak sylwester na wariackich papierach. Pierwotnie stwierdziłem, że za bardzo nigdzie jechać mi się nie chce, a nawet w Warszawie udać się gdzieś na tą noc. Chyba między innymi dlatego, że wiele razy Nowy Rok witałem w górach, w zaciszu chatek i schronisk, zazwyczaj w Beskidzie Niskim (Ropki, Nowica z legendarną już Chatą Kangura oraz schroniska Bartne, Banica czy Magura Małostowska), więc kiedy znajoma dała mi znać, że szykuje się wyjazd w niewątpliwie sympatycznym towarzystwie osób, z których większość przynajmniej znam z widzenia, z rożnych opisywanych festiwali, pomimo że niestety po górach chodzić nie mogę (obym najszybciej jeszcze mógł móc) z czego w pełni zdałem sprawę w listopadowy weekend w Bieszczadach w czasie Turystycznej Awanturki Muzycznej, stwierdziłem że tego mi trzeba! Oczywiście aby nie było zbyt łatwo, ponieważ ruszyłem z Warszawy już w sylwestra, aby wpierw dotrzeć do Krakowa gdzie byłem umówiony z kilkoma osobami, i dopiero z królewskiego miasta wyruszyliśmy do Krempnej w Beskidzie Niskim.
Było muzycznie, ciepło i na prawdę sympatycznie, siedząc w pokoju z kominkiem, który dawał sporo ciepła, oraz pieńkiem na którym paliły się świeczki, udając ognisko:

Krempna - Beskid Niski -Sylwester turystyczno-muzyczny

Krempna - Beskid Niski -Sylwester turystyczno-muzyczny

Krempna - Beskid Niski -Sylwester turystyczno-muzyczny

Dziś spotkała mnie przyjemna niespodzianka, szukając czegoś na jutubie odkryłem, że ktoś wrzucił kawałek z tego sylwestrowego wieczoru w Krempnej. Wprawdzie film dość ciemny, ale myślę że dobrze oddaje klimat:

Samo przywitanie Nowego Roku, także w pewnym sensie było dość oryginalne, ponieważ wspięliśmy się parę minut przed północą na pobliski pagórek, obok ogrodzenia cmentarza z I wojny światowej, skąd roztaczał się widok na kilka dolinek, z których dna co jakiś czas wystrzeliwały fajerwerki.
Nie sposób, nie podziękować sympatycznej gospodyni Beacie, której gościnność sprawiła, że czuliśmy się jak w domu, a także Michałowi z zespołu Cisza Jak Ta, który ma dar do animowania tego rodzaju spotkań i oczywiście cudnych dźwięków które potrafi wykrzesać ze swej gitary.

środa, 24 grudnia 2008

Świąteczny czas, to zazwyczaj lawinowego składania życzeń, masowej wysyłki słów. Najczęściej się jednak zdarza, o ile życzenia nie są skądś ściągniętym szablonem, jakimś wierszykiem, zazwyczaj życzymy innym chyba tego, czego sami pragniemy. Życzę więc Wam, przede wszystkim zdrowia, bez którego trudno jest realizować plany, samych dobrych ludzi, abyście spotykali na swej ścieżce życia... Tym co kochają opisywaną muzykę, wielu sposobności do jej chłonięcia oraz pozytywnych wrażeń... Tym co lubią szwendać się po górach i innych zakamarkach, mnóstwa nadarzających się okazji do wypraw i zgłębiania historii... zaś tym, którzy znajdują radość w obcowaniu z dziką przyrodą, aby jak najczęściej nawet źdźbło trawy w wielkomiejskim chodniku, potrafiło cieszyć.

Wesołych świąt

A dla ucha, coś świątecznego, choć to nie kolęda, zespół The Pouges z Kirsty MacColl, w utworze "Fairytale of New York":

Jedynie pani M. życzę jedynie, aby te święta oraz sylwester, nie były gorsze od moich zeszłorocznych, ale co najmniej do nich zbliżone...

Dawno nie było tutaj wpisu, za co przepraszam wszystkich, ale bałem się dotrzeć w wędrówkach do czasu wyjazdu w Bieszczady, w czasie którego zahaczyłem o kawałek Bieszczadzkich Aniołów a zarazem nie napisać o pani M. (tegorocznym Urbanie tegoż festiwalu) o której to osobie, w sposób zakamuflowany, było już sporo na tym blogu. Ponieważ ponoć prawda nawet gorzka, jest lepsza od kłamstw, reaktywuję te zapiski, też z może z powodu, że przypomniały mi sie zeszłoroczne święta oraz sylwester.

14:09, konread , Inne
Link Komentarze (8) »
sobota, 02 sierpnia 2008

Niestety jak zwykle ostatnio zawalenie pracą (no tak, żeby tylko ostatnio), sprawiło, że jak już mnie Hanula zdekonspirowała, nigdzie nie pojechałem. Też trochę z tego powodu pewnie, słysząc że nikomu z Warszawy nie chce się tłuc na Giełdę, też trochę poskutkowało że zacząłem się chyba czuć, czy człowiek nie za stary już na takie imprezy. Tak czy siak, nareszcie kilka minut wolnego, aby dokończyć

Pierwszy dzień festiwalu KROPKA 2008

II Festiwal Piosenki Turystycznej KROPKA 2008 - Głuchołazy

Dokańczając dzień pierwszy festiwalu, zagrał jeszcze zespół o nazwie "40 Synów i 30 Wnuków Jeżdżących na 70 Oślętach" - trochę współczuję konferansjerom którzy by starali się wypowiedzieć tą nazwę bez zerkania na jakaś ściągawkę;) Apolinary POlek no i dwie gwiazdy tego gatunku, czyli Robert Kasprzycki i zespołu którego bardzo brakowało nam w zeszłym roku, czyli Słodki Całus Od Buby, który wystąpił bez Bez Jacka (co podkreślam z uwagi, że kilka osób się mnie o to pytało):

No i oczywiście zdjęcie w znanym geście panów ze Słodkiego Całusa Od Buby, wykonujących piosenkę "Nie ma rzeczy niemożliwych":

Słodki Całus Od Buby - Kropka 2008 - Głuchołazy

Tak lekko abstrahując od festiwalu KROPKA, ale pozostając przy utworze Równoległe Słodkiego Całusa Od Buby. Parę miesięcy temu to było, jak ktoś podesłał mi filmik na YouTube, z zarejestrowanym grajkiem ulicznym, wykonującym ten właśnie utwór w przejściu podziemnym pod peronami stacji Sopot, szczerze mówiąc nieźle się uśmiałem, bo trochę nie ta melodia, o wiele uproszczona, wręcz nawet monotonna, trochę tekst też się gdzieś gubił, ale widać że te utwory zaczynają egzystować jakimś własnym życiem, zapewne ku uciesze twórców, że trafiają "pod strzechy":

Przy czym podkreślam, nie wyśmiewam w żaden sposób tej aranżacji, tylko ot u każdego wywołuje lekki uśmiech na twarzy, kto zna oryginalne wykonanie;)

Nieoficjalne śpiewanki w Amorku

Jakoś tak wyszło, że pod koniec dnia koncertów, wylądowałem ze znajomymi w knajpie Amorek, gdzie odbywały się poza estradowe nieoficjalne śpiewanki w knajpce Amorek. W zeszłym roku w poście Głuchołazy i okolice, umieściłem zdjęcie fontanny z amorkiem, przy której jest ona usytuowana. Bardzo sympatyczne miejsce i obsługa, która nie wyganiała nas pomimo, że siedzieliśmy tam do późnej nocy. No i nie mogę tutaj nie wspomnieć, i popromować dwóch autorek blogów, które tam spotkałem, które prowadzą bardzo ciekawe blogi o poezji śpiewanej i piosence turystycznej, czyli Ire (na ktorej blogu już wisi zaproszenie na Śpiewanki Turystyczne w Muszynie) i Lilinka. i jako uzupełnienie tego wszystkiego, zachęcam do lektury relacji festiwalowej z punku widzenia wolontariuszki.
Jeszcze może jedna rzecz która mnie urzekła w Kawiarni Amorek w Głuchołazach, to stare radio, zawieszone na zewnątrz lokalu, robiące za głośnik i porośnięte pnączem, co akurat do tego rodzaju piosenek stanowiło piękny i nieplanowany element scenografii:

Głuchołazy - radio w zielonych pnączach przed kawiarnią Amorek

Ciąg dalszy nastąpi...
Polecane linki w temacie:
Festiwal Kropka - oficjalna strona festiwalu
40 Synów i 30 Wnuków Jeżdżących na 70 Oślętach strona zespołu
Apolinary POlek
Robert Kasprzycki
Słodki Całus Od Buby

niedziela, 27 lipca 2008
II Festiwal Piosenki Turystycznej KROPKA 2008 - Głuchołazy

W zeszłym roku już pisałem o tym festiwalu i szczerze sie ucieszyłem, że na pierwszej edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Turystycznej KROPKA się nie zakończyło, to jeszcze w tym roku moim zdaniem wypadł on znacznie lepiej. Po pierwsze, jako że niestety w tym roku jechałem sam z Warszawy, wylądowałem w Głuchołazach już w piątek o 8 rano, to już od stacji kolejowej droga do miejsca gdzie odbywała się KROPKA, była świetnie oznakowana, dla tych którzy przybyli na nią pierwszy raz czy to pociągiem czy pekaesem. Druga istotna sprawa, to że wycofano się formuły festynu - cóż przyznam że w zeszłym roku strasznie koły w oczy przeróżne poustawiane na tyłach dmuchańce w pastelowych barwach, co może odbyło się na mniejszej frekwencji kuracjuszy z okolicznych sanatoriów i innej przypadkowej miejscowej publiczności, ale znając jaki festynowy kurs przybrały Bieszczadzkie Anioły, dobrze że przy tego rodzaju imprezach nie obiera się tej właśnie drogi.
Jako że dzień był młody, postanowiłem wpierw pozbyć się namiotu i kilku cięższych rzeczy z plecaka, więc udałem się w miejsce gdzie odbywa się KROPKA, w muszli koncertowej na stoku w Parku Zdrojowym, aby odnaleźć i rozbić się na polu namiotowym. I w tym miejscu popełniłem pierwsze fopa, gdyż nie poznałem tam kręcącej się Lilinki (na swe usprawiedliwienie powiem, że jak ktoś kogoś nie poznaje, ponoć to zapowiedź bogactwa - niestety ja jakoś nigdy tego w portfelu nie miałem możliwości odczuć). Namiot oczywiście dostał numerek 1, jako że rozbity pierwszy, lecz jak widać jest to dość stary i archaiczny sprzęt, więc bez zastanawiania go zostawiłem na polu:

Głuchołazy - pole namiotowe festiwalu KROPKA
Głuchołazy - pole namiotowe festiwalu KROPKA

W oczekiwaniu na znajomych, którzy dopiero późnym popołudniem mieli dobić z Wrocławia, troszkę poszwędałem się po górach oraz po samym mieście - z czego zdjęcia wrzucę w terminie późniejszym. W sumie śmieszna sprawa, bo w zeszłym roku w czasie koncertu, zostałem zagadnięty przez prowadzącego konferansjerkę Bartka Zgorzelskiego, który zwrócił uwagę na stary i poczciwy plecak, który swego czasu był marzeniem każdego, mowa oczywiście o plecaku Skagen, i w tym roku sytuacja powtórzyła się po mym przybyciu z rana, w miłej knajpie Amorek. Samo pole namiotowe ma swój klimacik, ponieważ jest to polanka, z dala od asfaltu, z jednej strony otoczona dwoma ruinami, pierwszy jak widać pewnie był jednym z domów zdrojowych:

Głuchołazy - opuszczony dom zdrojowy
Głuchołazy - opuszczony dom zdrojowy

Druga ruina jest już w takim stanie, że trudno ocenić czym w przeszłości mogła być:

Głuchołazy Zdrój - ruina
Głuchołazy Zdrój - ruina

Dzień pierwszy OFPT KROPKA 2008 - Na Bani

Zgodnie z zapowiedziami, tego wieczoru miała być inna kolejność i zespół Na Bani miał wystąpić jako trzeci.Niestety okazało się że z przyczyn obiektywnych, musiał on zostać zmieniony (cóż tutaj się nie czepiam, bo w drodze powrotnej to właśnie sprzed mojego pociągu skradziono trakcję kolejową), przez co lubiany zespół Na Bani wystąpił jako pierwszy, ku rozpaczy znajomych, którzy podobnie jak ja, uwielbiają teksty Toma Borkowskiego i licząc że jednak na ich występ uda im się zdążyć.

Grupa Na Bani - festiwal KROPKA 2008 - Głuchołazy

Zgodnie z obietnicą dwa fragmenty ich występu, skręcone na prędce, pierwszy utworek bardziej w klimacie szantowym, choć wszystkim zespół kojarzy sie bardziej z klimatami beskidzkimi, szczególnie miłośnikom Beskidu Niskiego, ale w końcu zespół pochodzi z Trójmiasta:

I drugi utwór Wędrujemy, znany z ich najnowszej i jedynej płyty (tylko proszę nie pisać w komentarzach, że jakość kiepska - bo od tego są oryginalne płyty, a płyta Na Bani - Ponad Poziomem Morza, jest dostępna za jedyne 25zł), w dodatku akurat podczas występu Na Bani, słychać że akustycy mocno eksperymentowali niestety:

Jako kolejny wystąpił zespół Za Mało Piwa:

Grupa Za Mało Piwa - festiwal KROPKA 2008 - Głuchołazy

A ponieważ blog jakoś dziwnie się zrobił tematyczny, to dla spragnionych tego rodzaju klimatów informacja, że za tydzień (w zasadzie miej już nawet pozostało), giełda Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie w Bazie pod Ponurą Małpą, zaś tydzień później w Muszynie Złockie - już 8 Śpiewanki Turystyczne. Właśnie toczę sam ze sobą bój, czy chce mi się wybrać na którąś z imprez, jeśli znów z Warszawy będę sam ruszał.
Jak zwykle w biegu, pomiędzy pracą a pracą, ale ciąg dalszy nastąpi wkrótce.
Polecane linki:
Festiwal Kropka - oficjalna strona festiwalu
Na Bani - niestety zespół nie posiada swojej strony, ale można o nim poczytać na stronie projektu "W górach jest wszystko co kocham"
Za Mało Piwa - strona zespołu

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23