|
Wyprawy Wędkarskie badania rynku Konrad Redel ![]() Utwórz swoją wizytówkę |
Blog > Komentarze do wpisu
Rekord jazdy pociągiem i inne kłopoty z PKPZanim dokończę relację z Campu Blogerów, Głuchołaz i rewelacyjnej tegorocznej KROPKI w Głuchołazach, zacznę od końca, gdyż pobiłem chyba rekord jazdy pociągiem jak na dzisiejsze czasy z wciąż galopującym rozwojem techniki. Dla PKP Głuchołazy leżą w CzechachPo pierwsze dojechać z Warszawy do Głuchołaz jest problem, gdyż korzystając z internetowej wyszukiwarki połączeń PKP, dowiadujemy sie, że generalnie istnieje tylko jedno, a reszta połączeń przez Czechy, co kiedy się przeanalizuje dogłębniej połączenia, nie patrząc na internetową rozpiskę, można ich wyszukać znacznie więcej! Kradzież trakcji pod napięciemPonieważ postanowiłem wracać ze znajomymi do Wrocławia, skąd miałem nadzieję bez problemów dostać sie do Warszawy, okazało sie, że paradoksalnie podróż znacznie mi się wydłużyła. Chciałem zaoszczędzić i zamiast tłuc się ekspresami za niemałe pieniądze, które w dodatku się spóźniają zaś komfort jazdy pozostawia wiele do życzenia. Wspomnę tylko że wracając z Campu Blogerów z Gdyni, ponieważ bylem padnięty odżałowałem prawie 100zł na bilet na ekspres, efekt - do Warszawy przyjechał z półgodzinnym opóźnieniem, w dodatku wagony były w składzie stare i zdezelowane - ciekawy komfort jazdy nie wspominając o punktualności za którą ponoć się dopłaca! Z Wrocławia pośpieszny Karkonosze miał odjechać o 00:01 a dojechać o 6:00 do Warszawy, jednak po zajęciu miejsca we Wrocławiu, na dodatek miejsce miałem na korytarzu, pociąg ruszył dopiero około drugiej, aby drogą okrężną pokonać chyba w trzy godziny trasę do Opola, gdzie czekaliśmy chyba znowu ponad godzinę w pociągu. Do Warszawy dojechałem około 11!!! Na dodatek pociąg był pełen młodzieży w dresach, która powracała z jakiegoś koncertu rapowego - nie muszę chyba już więcej mówić, jak szybko z klimatów piosenki turystycznej i poezji śpiewanej, szybko zostałem ściągnięty na ziemię. ![]() Swoją drogą taka kradzież musiała być perfekcyjnie przygotowana, nie tylko złodzieje wiedzieli jak należy obchodzić się przewodami pod tak wysokim napięciem, ale także dysponować ciężkim sprzętem. Tak więc z pewnością nie można tego tłumaczyć tym, że ktoś coś ukradł, bo brakowało mu na jedzenie, a często tego rodzaju złodziejstwa w ten prosty sposób rozgrzeszamy, w dodatku tego rodzaju wybryki mogą doprowadzić do jakiejś poważnej katastrofy, której na szczęście tym razem nie było. wtorek, 22 lipca 2008, konread
TrackBack
Komentarze
2008/07/24 00:41:32
Do zdjęć z samych Głuchołaz i samej Kropki mam nadzieję niebawem dobrnąć - o cierpliwość proszę;)
2008/07/25 12:34:20
Korzystając chwilowo z netu jako tako chodzącego piszę słów kilka... (ale od niedzieli już na swoich śmieciach i ze swoim stałym łączem) ;)
Otóż: Nic mnie już nie zdziwi...... Pozdrawiam Ps. Na relację i zdjęcia poczekam cierpliwie, bo i moa z lekka spóźniona ;) 2008/07/27 14:01:43
lilin-ka - tez z niecierpliwością oczekuję Waszych relacji, bardziej z poziomu organizacyjnego - moja już jest, ale w pełni subiektywna, ot tak po prostu;) No i oczywiście uśmiecham się po zdjęcia, które tak widziałem że były cykane na nieoficjalnych śpiewankach Twego Cool-Maxa:)
Pozdrawiam Was serdecznie:) |
W Głuchołazach tata mój był w sanatorium.