|
Wyprawy Wędkarskie badania rynku Konrad Redel ![]() Utwórz swoją wizytówkę |
Blog > Komentarze do wpisu
Wolny Tybet - wielka hipokryzja wolnego świataBlog trochę zaniedbałem, ale ponieważ jak widzę, trochę się ludzi po nim pałęta, może kilka linków pod którymi warto złożyć swój znak protestu, przy okazji organizacji igrzysk olimpijskich w Chinach: List otwarty do premiera rządu Donalda Tuska Dlaczego o tym wspominam? Otóż mi się osobiście otwiera scyzoryk w kieszeni, kiedy słyszę i czytam wypowiedzi sportowców, aby nie mieszać szczytnej idei igrzysk olimpijskich z polityką. Pragnę tym osobom przypomnieć o jednym istotnym fakcie, że w Chinach nieprawomyślni obywatele byli i są rozstrzeliwani w egzekucjach publicznych, właśnie także organizowanych na stadionach, co oczywiście ma służyć zastraszeniu całego społeczeństwa i warto aby taki "olimpijczyk" jeden z drugim, startując w tej imprezie, zastanowili się czy czasami właśnie na przykład nie biegną po bieżni jednego z takich "obiektów sportowych", lub czy po całej olimpiadzie nie będzie on czasami wykorzystywany właśnie do takiego celu. Bardzo dobre jest porównywanie tej imprezy, do olimpiady w Berlinie w 1936 roku, w której był w rzeczywistości przyzwoleniem na metody terroru już wtedy widoczne wprowadzane przez Hitlera dla rozprawienia się z niewygodną opozycją.
Kolejna sprawa to fakt, że są dwa powody, dla których bardzo byłem zdziwiony że Chinom powierzono organizację tych igrzysk, z jednej strony jest sprawa Tybetu, z drugiej właśnie terror jaki panuje w tym kraju, niewolniczej pracy za przysłowiową miskę ryżu.
Sprawa Tybetu niestety pokazuję prawdziwą hipokryzję państw rozwiniętych, które jednego dnia przyjmują na salonach Dalajlamę, zapewniając o solidarności z okupowanym narodem i podjęciu "odpowiednich kroków", a następnego dnia, podpisują kolejny intratny kontrakt gospodarczy z Chinami. O Tybecie można by było mówić, że jest to wewnętrzna sprawa Chin, gdyby nie terror, który ma doprowadzić do unicestwienia kultury tego narodu. Warto sobie przypomnieć, że nie tak dawno odgórnym państwowym dekretem, zakazano czczenia przyszłego następcy Dalajlamy - jestem ciekaw jaki szum by się zrobił, gdyby w jakimś kraju dekretem wprowadzono by zakaz adoracji chrześcijańskich znaków kultu i jakie wtedy były by wypowiedzi naszych "sportowców-olimpijczyków", których większość pewnie uważa się za katolików. czwartek, 01 maja 2008, konread
TrackBack
Komentarze
2008/05/05 14:54:31
Raz79 - masz rację że jest to sposób, który będzie najskuteczniejszy a zarazem dotkliwy dla Chin, ale... staram się spojrzeć na sprawę takiej akcji bardziej realnie, i niestety stwierdzam siedząc właśnie przed komputerem, że klawiaturę i mysz mam MADE IN CHINA, choć wcale nie wybierałem w sklepie najtańszego produktu, modem dostarczony mi przez telewizję kablową, także jest produkcji chińskiej, ostatnio znajomy chciał chrześniakowi kupić konkretna zabawkę (już nie pamiętam co to takiego było), choć jak mi opowiadał wybór w sklepach i tonie najtańszych był nawet duży, były tylko chińskich producentów. Obawiam się zatem, że skuteczność (pomijając liczbę osób które się na taki protest zdecydują), będzie jednak małodotkliwy, a to ze względu na brak alternetywy. Oczywiście kiedy będę miał do wyboru zakup tsherta, i stanę przed wyborem czy kupić chiński produkt czy też innego producenta nawet droższego - wybiorę większy wydatek.
Pozdrawiam 2008/05/12 11:59:48
Ty mi sobie Warszavką gęby nie wycieraj :P My - Warszavka- uważamy że te pomysły bojkotu chińskich produktów wyszły ze wsi, a dokładniej od przyjezdnych :)
2008/05/15 15:44:20
Laviko przepraszam bardzo, jako sąsiad i miłośnik Twego blogu oraz regularny jego czytelnik (choć nie zawsze zostawiający ostatnio ślady po swej bytności) oczywiście miałem na myśli warszawkę, przez małe "w" oraz przez kolejne "w", na nie zwycięskie "v" :)
A swoją drogą na takiej akcji, jak popatrzeć dokładniej, mogą poczuć jedynie pośrednicy (importerzy, hurtownie i handlowcy) i to zazwyczaj nasi, którzy coś mi się zdaje że także mogą sobie pozwolić na wysokie marże przy tak tanich produktach, a nie chińscy producenci - niestety, ale wciąż czekam na jakąś akcję, która by miała ręce i nogi - oczywiście nie chodzi mi w żadnej, mierze o rozwiązania militarne czy inne siłowe;) |
Wiadomo, że rządy państw nic nie zrobią ze względu na różne powiązania ekonomiczne z Chinami - ale szarzy obywatele jak "zbiorą się w kupę" mogą coś zdziałać.