Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Orkiestra Na Zdrowie - c.d.

No tak, wydawało mi się, że przedwczoraj ostatnio tutaj coś nabazgrałem, chyba poczucie czasu coś mnie zmyla coraz bardziej, choć ma to swoje dość osobliwe zalety. Ponieważ śnieg spadł, może dziś wieczorem, lub w przerwie nocnej w pracy (czyli w domu) wyskoczę na moment, aby pstryknąć parę zdjęć i kontynuować wątek o latarniach gazowych - czasem tak bywa, co jest nazbyt bliskie, okazuje się zbyt odległe:P A teraz trochę muzycznie, zapowiadałem że dzisiaj ma w Złotych Tarasach koncert Orkiestry Na Zdrowie (polecam) i o lekkim dysonansie jaki jest pomiędzy ich nagraniami z koncertów a nagraniami studyjnymi, właśnie przed chwilą odkryłem że na YouTube, są dwa nagrania właśnie z sesji studyjnej. Pierwszy kawałek z uwagi na nazbyt ekumeniczny swój charakter, nie jest przeznaczony zdecydowanie dla moherowych uszu, gdyż może urazić jakże wrażliwe uczucia religijne. W tomiku z wierszami Jacka Kleyffa, utwór ten jest zatytułowany "Nocnoautobusowa piosenka dla młodych anarchistek i ich rastafarian", cóż anarchistą nie jestem, tym bardziej młodą anarchistka, ani też rastafarianinem, jednak ten tekst bardzo dobrze odzwierciedla także mój osobisty stosunek do Boga. Na płytach ta piosenka, nosi po prostu nazwę "Nocnoautobusowa", cóż biorąc pod uwagę że napisany był w orwellowskim roku - 1984 w sumie nie dziwne że tytuł przeszedł pewną metamorfozę, ale sam tekst jest ponadczasowy:

Kochana, Kochana już kończy się wódka,
nie tyle w butelce, co chory na serce ten świat,
nie tyle w butelce, co chory na serce,
złakniony powietrza i naszego serca, serca.

Ty wiesz jak, Ty wiesz jak, więc i ja:
chcę wierzyć dozgonnie, że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka dla nieumyślnych kłamstw.

tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
A ja chcę wierzyć dozgonnie, że śmierć to nie koniec,
lecz to, co po niej, to pożywka dla nieumyślnych kłamstw.

tak, tak, tak, tak. im wyżej nieznana
tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.

Chcę żyć w świecie jednym, poza snem przyjemnym,
że jest ziemski pasterz, co ze mnie rozliczy go Pan,
bo tu każdy, a jakże - i ci inni także:
Konstantin Czernienko, Bob Marley, Basieńka i ja.

Ja chcę żyć w świecie jednym, poza snem przyjemnym,
że jest ziemski pasterz, co ze mnie rozliczy go Pan,
bo tu każdy(a) ma Swego, najbardziej Swojego,
odchodząc najwyżej - pojmuje, że to Ten Sam.

że Pan, to Jezus, że Pan to też i Jego śmierć,
że Pan, to dziecko, że Pan, to Mojżesz,
i Mahomet też, i że Pan to też to, co rani,
że Pan, to właściwie dlaczego nie Pani?

I że Pan, to ta struna, i myśl, że to komunał,
i poczucie szczęścia nawet, gdy wichura, nawet, gdy wichura

i przyczyna, że jest wdech,
i skutek, bo rodzi się na przykład pies i każdy Budda.
Bo tu każdy(a) ma Swego, najbardziej Swojego,
odchodząc najwyżej - pojmuje, że to Ten Sam;

tak, tak, tak, tak, im wyżej nieznana -
- tym głębszy sens dla mnie śmierć ma.

Maleńka, Malutka, kolejna pobudka
ze świata, na przykład, tu do nas dociera już tuż,
poranna piosenka, choć w nocy ciśnięta,
spod powiek umysłu w przesiadce wytryska i już...

I jeszcze jeden klip, a raczej z wybitnie statycznym obrazem, ale także z nagrań studyjnych, utwór zatytułowany Rozpostarta płachta nieba:

No właśnie nienadążanie za czasem, ma swoje plusy dodatnie, jak na przykład można niepostrzeżenie przegapić walentynki, o których pamiętać raczej muszą ci, którzy albo już w miłość nie wierzą, a są w jakimś związku i jest to okazja aby pokazać że druga osoba coś dla nich znaczy, lub ci którzy w zabieganiu i zapatrzeniu w siebie jedynie w ten dzień i może w święta potrafią mile słowa wydusić z siebie, bo na co dzień bez żadnego pretekstu coś im to nie wychodzi. Ostatnio rozkoszuję się lekturą bloga Macieja Zembatego, czyli zapiski ponurego magazyniera, chyba najlepiej pokazuje mój stosunek do takich uczuć, choć czasami może się zdawać że lepiej do tego poziomu lepiej nigdy nie dorastać i żyć w poczuciu świętej naiwności. Post wprawdzie z okazji świąt Bożego Narodzenia, ale ja jak zwykle jestem opóźniony, i chyba z dnia na dzień coraz bardziej, ze wszystkim: tutaj link - uwaga blog na jakimś koszmarnie wolnym serwerze, czasem nawet kilka minut potrafi upłynąć zanim się wgra - ale warto. I to by było na tyle w dzisiejszej przerwie, a może wczorajszej...

poniedziałek, 18 lutego 2008, konread

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/18 18:41:34
po "Huśtawkach" zajęłam się poszukiwaniem właśnie "Płachty nieba";)
-
2008/03/07 19:29:28
No Kasiu, nie przypuszczałem że także i tego słuchasz:)