|
Wyprawy Wędkarskie badania rynku Konrad Redel ![]() Utwórz swoją wizytówkę |
Blog > Komentarze do wpisu
Niekończąca się jesień czyli dzień świstakaCoś ostatnio wszystko przegapiam, wczorajsze zawirowanie z klawiaturą sprawiło, że trudno mi było wszystko ponadrabiać, ale od czego jest spokojna noc? Ale odnotowałem tym razem, wczoraj, jak co roku 2-go lutego był to Dzień Świstaka, którego główna ceremonia odbywa się w USA w stanie Pensylwania w miasteczku Punxsutawney. Budzą biednego świstaka z zimowego snu, który ma na imię Phil, i pytają się go czy widział swój cień, jeśli zobaczył znaczy że zima potrwa jeszcze przez 6 tygodni, a jeśli nie ujrzał swojego cienia, wiosna już blisko. Oto z YouTube relacja z tegorocznej ceremonii. No i co, świstak Phill w tym roku oznajmił, że zima jeszcze potrwa, a my trwamy w niekończącej się jesieni za oknami - przynajmniej w Warszawie. Ceremonie 2go lutego z tego co widzę nie ograniczają się jedynie do miasteczka Punxsutawney, w którym owe święto istnieje już od 122 lat i odbywa się główna ceremonia, szperając po YouTube, znalazłem także relacje z Woodstock w stanie Illinois, gdzie świstak nosi imię Willie: Grzegorz Turnau kiedyś śpiewał, że "każdy ma swój kawałek cienia, brak cienia jest dowodem nieistnienia" - wiec może lepiej aby zima jednak była, niż ta jesienna ponura nuda. U nas na takie święto jak Groundhog Day by nie przeszło, z prostego powodu, idę o zakład że zaraz jakby tylko ktoś wpadł na taki pomysł, zostałby z miejsca posądzony o walkę z kościołem i propagowanie tradycjom pogańskim a nawet satanistycznym - już takie głosy słyszałem względem topienia marzanny;) Zawsze tego dnia przypomina mi się także wspaniały film, "Dzień świstaka" (Groundhog Day), gdzie Bill Murray i Andie MacDowel stworzyli wspaniałe kreacje, zaś sam obraz, zasłużenie jest okrzyknięty mianem kultowego, wszak powiedzenie "dzień świstaka" weszło do naszego języka potocznego. Teraz sobie uświadomiłem, że widziałem ten film ładnych parę razy, a po pierwszym obejrzeniu, jak tylko wszedł on do naszych kin (teraz sobie uświadomiłem, że było to jakieś 15 lat temu), zwyczajnie mnie zauroczył. Rozpisywał się nie będę o fabule, bo nie wierzę aby ktoś był, kto nie widział tego obrazu przynajmniej raz, w każdym razie zawsze 2-go lutego, nie widząc tego filmu, śmieję się ale i popadam w lekka zadumę, nad wpędzaniem się w niekończący i powtarzający się dzień, zastanawiając się czy naprawdę nie mógł on być innym dniem;) ![]() Czas powracać do własnego dnia świstaka... niedziela, 03 lutego 2008, konread
TrackBack
Komentarze
2008/02/03 15:34:39
Właśnie się dowiedziałem, że chyba TV4 puszczała wczoraj właśnie ten film, no cóż szkoda że przeoczyłem, choć telewizji ostatnio nie oglądam, to akurat ten film bym z przyjemnością sobie jednak odświeżył w pamięci.
Również pozdrawiam niedzielnie. 2008/02/07 13:47:55
też lubię ten film. a w tym roku (szkolnym) nieustannie czuję się poza czasem - ta zima też się do tego przykłada.
2008/02/08 13:34:06
kasiak74 - też się właśnie zastanawiam, czy mamy jeszcze jesień, czy już wiosnę, ponieważ już widzę że zbudzona mucha mi lata po pokoju;)
|
Niedzielnie pozdrawiam.