Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Roman Roczeń - czyli gdzie te środy?

Co by człowiek robił jeszcze dwa lata temu w środowy jesienny wieczór? Oczywiście by poszedł do tawerny Gniazdo Piratów na koncert Romka Roczenia... Tak jakoś teraz sobie to odkurzyłem w pamięci, pracując, popijając wiśniówkę (która w gąsiorku ze trzy lata zapomniana stała) i słuchając genialnej płyty Chłodnia oraz innych mp3-jek ze strony Romana Roczenia. Tak sie zastanawiam teraz, co sprawiało, że w środy, prawie zawsze podczas jego koncertów, pomimo, że był to środek tygodnia, w tawernie Gniazdo Piratów nie można było znaleźć miejsca. A jeśli nie można było sie udać na koncert, a miało się dostęp do netu, dzięki transmisji na żywo na jego stronie, można było sobie wzbogacić środowy wieczór. Pewnie po za samym faktem, że gitara w jego rękach, brzmiała jak by na scenie grało co najmniej trzech ludzi i chyba fakt, że repertuar, nie ograniczał się jedynie do szant (każdemu się dawno znudziło, że każda grupa grała to sama, a na dodatek tak samo), ale także że sięgał po teksty z nurtów poezji śpiewanej i piosenki turystycznej. Niby grywał to samo, co inni, tekstów autorskich nie miał, a jedyne oryginalne rzeczy, które wykonywał powstały we współpracy z Agatą i Piotrem Bukartyk, ale pomimo że niby to samo, wszystko brzmiało w wyjątkowy sposób. Pamiętam że kiedy pierwszy raz usłyszałem utwory w wykonaniu Roczenia z jakiś właśnie mp3-jek, zobaczyłem pięknie wykonaną jego stronę, dodatkowo z genialnym na nim radiem, na którym można było także odkryć lub powspominać z tego gatunku muzycznego innych wykonawców, i miałem się wybrać na jego koncert, nie mogłem zbytnio uwierzyć, że jest to osoba niewidoma, pomimo że w końcu pracowałem przez jakiś czas z osobami autystycznymi a także coś kiedyś organizowaliśmy dla dzieci niewidomych w Laskach - to niestety u nas osoby w jakikolwiek sposób inne, są spostrzegane zbyt często jako ponure, ponure a nawet zakompleksione - i w tym miejscu należy chylić czoło przed postacią Roczenia, bo z tego co wiem, u wielu osób, to wyobrażenie o ludiach niepełnosprawnych zdołał zmienić. Nie wiem jak z legalnością plików na Wrzucie, ale poniżej kilka linków na długie wieczory z płyty Chłodnia, którą polecam, choć nie mam pojęcia czy jest jeszcze gdzieś dostępna - lecz wykonania na płycie są jeszcze z towarzyszeniem innych instrumentów, niż jedynie gitara Romka, które tylko upiększyły w bardzo przemyślany sposób studyjne nagrania.

Roman Roczeń - Chłodnia

Poniżej trzy nagrania, moim zdaniem rewelacyjny owoc współpracy właśnie Roczenia z Bukartykiem:

Malenka miłość:
Roman Roczeń - Malenka miłość

Do Ginewry:
Roman Roczeń - Do Ginewry

Chłodnia:
Roman Roczeń - Chłodnia

Dla nie wtajemniczonych, co się w ogóle stał, że Romek już (a przynajmniej na razie) nie grywa w Gnieździe Piratów i innych warszawskich lokalach. Otóż w 2006 roku zorganizował rejs morski dla niewidomych, projekt ten nosi nazwę "Zobaczyć Morze" i sam także udając się na ten rejs na pokładzie żaglowca Zawisza Czarny, na nieszczęście po zawinięciu do portu w Oslo, schodząc na lad, spadł z trapu, co zaowocowało pękniętym drugim kręgiem szyjnym czyli uszkodzeniem kręgosłupa. Zapewne wielkie samozaparcie w procesie rehabilitacji sprawiło, że już porusza się jak dawniej, o czym informowałem przy okazji relacji z koncertu Starych Dzwonów. Teraz wszyscy czekamy, aż Roman Roczeń znowu chwyci swą gitarę, aby zachwycać i wzruszać.
Więcej do posłuchania znajdziemy tu:
Starsze nagrania
Nagrania domowe
Fragmenty z płyty Chłodnia

czwartek, 31 stycznia 2008, konread

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/02/01 06:45:57
A ja do aniołów wracam, bo tekst znalazłam.
Anioły są takie ciche
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Gdy spotkasz takiego w górach
Wiele z nim nie pogadasz

Najwyżej na ucho ci powie
Gdy będzie w dobrym humorze
Że skrzydła nosi w plecaku
Nawet przy dobrej pogodzie

Anioły są całe zielone
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Łatwo w trawie się kryją
I w opuszczonych sadach

W zielone grają ukradkiem
Nawet karty mają zielone
Zielone mają pojęcie
A nawet zielony kielonek

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły
Dużo w was radości i dobrej pogody
Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie
Gdy skrzydłem cię trącą już jesteś ich bratem

Anioły są całkiem samotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
W kapliczkach zimą drzemią
Choć może im nie wypada

Czasem taki anioł samotny
Zapomni dokąd ma lecieć
I wtedy całe Bieszczady
Mają szaloną uciechę

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...

Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach

One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę
I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...
Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem ...
Wesołego weekendu życzę.
-
2008/02/08 12:29:23
Też uwielbiam ten utwór - może przez czysty masochizm, a między innymi z tego powodu, że w czasie trwania festiwalu Bieszczadzkie Anioły, do której by człowiek knajpki nie zajrzał, lub nie spoczął przed jakimś sklepem spożywczym pokrzepić się łyczkiem piwa, zawsze z głośników to leciało - cóż niestety wszystko można przedawkować jak widać, nawet poezję;)
Pozdrawiam:)