Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Bieszczadzkie Anioły i klimat PRL-u

Nawiązując do poprzedniego postu o tawernie Czarna Perła i stosunku do klienta jak za czasów mrocznych PRLu, przypomniała mi się pewna historia. W 2006 roku wybraliśmy się ze znajomymi na Bieszczadzkie Anioły. Generalnie koncerty odbywały sie przez cały tydzień w Cisnej, lecz ostatni koncert główny (a właściwie niestety taki Woodstok piosenki turystycznej i poezji śpiewanej), w oddalonej o parę kilometrów Dołżycy, w ośrodku, który nosi nazwę, omen nomen - "Cień PRLu". Sam wystrój knajpy w tym ośrodku, dla niektórych kontrowersyjny, bo na ścianach portretami "wielkich przywódców" tamtej epoki, "wodzami rewolucji" ale także różnymi przedmiotami raczej użytku codziennego z tamtych czasów. Tutaj poczynię małą dygresję, dlaczego mnie to nie razi, pamiętam happeningi w Warszawie Pomarańczowej Alternatywy w 1988-89, wtedy przypinano sobie znaczki właśnie z wodzami rewolucji w formie buntu i nawet było to zabawne kiedy ZOMO spałowało kogoś że miał w klapie znaczek z tow. Leniem lub Stalinem;) Ale wracając do tematu, stanąłem w Cieniu PRLu w kolejce do baru. Za ladą nalewało piwo i podawało potrawy, dziewczę czarnowłose, lecz pasowało do tego miejsca jak ulał, i nie piszę tego z jakąkolwiek złośliwością. Stojąc w kolejce w tak wystrojonym lokalu przytoczę dwa wydarzenia, które utkwiły mi w pamięci, nawet teraz doprowadzając do śmiechu:
Scena pierwsza, klientka podchodzi do baru i pyta się barmanki
klientka - Chciałam zamówić piwo kuflowe, ale proszę powiedzieć jakie ma Pani rodzaje piwa z beczki?
barmanka oburzonym głosem - Co Pani? W Bieszczadach Pani jest więc tylko Leżajska leję!

Scena druga, klient i frytki
klient: Chciałem prosić o frytki
barmanka- Nie ma takiej możliwości, frytki podajemy tylko i wyłącznie razem, w zestawach obiadowych
klient - Proszę Pani... ale może jednak dało by się zamówić osobno?
barmanka - Nie, nie da rady!
klient - Ale ja bardzo proszę...
barmanka, najwyraźniej w polepszonym nastroju - No wie Pan, jest rada, niech Pan zamówi zestaw, wypieprzy mięsko i surówkę i będzie Pan miał same frytki

No i właśnie, do takiego lokalu pasowało to IDEALNIE :)) Nie wiem wprawdzie czy to dziewcze starało swe zachowaniu dostosować do lokalu w którym podjęło się pracy barmanki, czy też taki jest zwyczajnie charakter tej osoby - to nieważne. Powiem więcej, nawet coś we mnie pękło i wróciły wspomnienia z lat 80-tych, kiedy przemierzałem z przyjaciółmi Bieszczady i Beskidy (ze szczególnym upodobaniem jednak do Beskidu Niskiego) i wszędzie takie klimaty się spotykało;) Nie abym tęsknił za tymi czasami, ale jednak przywołuje to dziwnie nawet miłe wspomnienia z tamtych czasów.

Bieszczadzkie anioły - Cień PRLu

A ponieważ władowałem to nie wiedzieć czemu, do działu "muzyka", to coś z yutuba z zeszłorocznych Bieszczadzkich Aniołów, pierwszy filmik w szczególności mi sie spodobał, gdyż jego autor zauważył, że na koncercie głównym, nie występuje jedynie Stare Dobre Małżeństwo, zaś drugi właśnie z jakiegoś koncertu w Cisnej:


Warto także zajrzeć, bo w temacie:
Cień PRL-u - polecam
Bieszczadzkie Anioły - polecam z wyjątkiem koncertu głównego, co już wyjaśniałem w dyskusji w komentarzach Bieszczadzkie Anioły - nieudana ucieczka

wtorek, 29 stycznia 2008, konread

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/01/29 19:05:05
Witaj :) Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :) Przeczytałam notki dotyczące Gór Stołowych :) Bliskie memu sercu, chociaż wolę na nie patrzeć, niż wchodzić tam :) Ale Błędne Skały planuje odwiedzić :)
-
2008/01/30 06:49:56
Dużo relacji z B. Aniołów było w Trójeczce, więc sobie posłuchałam. Lubię te klimaty.
Masz recję z pakowaniem. Ja też część rzeczy kupuję na miejscu, bo dźwigać szkoda.
Pozdrawiam serdecznie.
-
2008/01/31 06:52:58
anek-73 - No właśnie warto oba miejsca popodziwiać nie tylko z dołu, z resztą droga do Błędnych Skał jest raczej spacerowa, nie wymagająca nawet zbyt wielkiego wysiłku.
hanula1950 - Ja po prostu mam system następujący: plecak zawsze stoi spakowany z najpotrzebniejszymi rzeczami, które zawsze są potrzebne. Całe pakowanie polega wtedy na dorzuceniu w zależności od aury ubrań, lub odwrotnie. Na całą operację przeznaczam maksymalnie godzinę, bo na poważnie każdy kiedy się zacznie zastanawiać, okazuje się, że by musiał wyruszyć nawet na najkrótszy czas z cała masą tobołków;)
Pozdrawiam:)
-
2008/06/13 16:29:14
mhmm... .moze w tym roku sie tam wybierzemy...
-
2010/06/26 20:14:55
Fajnie jest wrócić do starych czasów, aczkolwiek PRL to nie cud, miód i rodzynki:)
Warto odwiedzić