Lista wpisów
Wyprawy Wędkarskie badania rynku
Konrad Redel

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu

Głuchołazy - część ostatnia

Po przeżyciach koncertowych w Głuchołazach, jako że koncert zakończył się około 2 w nocy, postanowiliśmy nie spać, tylko powoli skierować się w stronę przejścia granicznego Głuchołazy - Mikulovice, aby skoro świt je przekroczyć i powędrować trochę tuż przy granicy po stronie czeskiej. To postanowienie padło ze strony osoby, która wyjechała z nami jedynie na sobotę i niedzielę, przez co chciała skorzystać jak najwięcej z tego wyjazdu nawet kosztem snu, jednak po przekroczeniu granicy, wdrapaliśmy się na pobliskie pasmo pokryte miłą lecz mokrą trawą:

Rosa na trawie

i tam udało nam się trochę snu złapać - cóż starość nie radość;) Po drodze naszym oczom ukazał się ciekawy obrazek, ogrodzona łąka, ze słupem na środku na którym wisiała tablica z napisem zastavka - czyli przystanek:

Zastavka - przystanek w szczerym polu

No ale być w Czechach i nie napić sie piwa byłoby grzechem, więc po dotarciu do najbliższej miejscowości - Mikulovice, wpadliśmy do najbliższego baru, w którym rozkoszowaliśmy się smakiem beczkowego Gambrynusa, za śmieszną jak nasze warunki cenę 17 koron (2,30 zł) i niestety musieliśmy wracać już na polską stronę, aby odstawić na pociąg do Warszawy z Głuchołaz jedną osobę. Wróciliśmy z Mikulovic pociągiem pośpiesznym, który śmiesznie brzmi dla nas w języku czeskim, ale wcale jak się zastanowić glębiej, nie jest to pozbawione logiki (pośpieszny - richlik):

>
Czechy - Mikulovice - pociągiCzechy - Mikulovice - pociągi

Jak się okazało przekroczenie granicy nie jest kłopotliwe i straż graniczna sprawdza zwyczajnie podróżnych nie w pociągu, który tylko zahacza o stację w Głuchołazach wracając potem z powrotem do Czech, tylko po wysiadce z pociągu są te osoby legitymowane. Jako że dwie noce mieliśmy prawie nie przespane, postanowiliśmy zakrzątnąć sie w około zorganizowania noclegu w PTSM w Głuchołazach przy Kolonii Kaszubskiej 2. Wiadomo jest to najtańsza forma noclegów w Polsce, szczególnie dla osób które wędrują z własnym śpiworem. Lecz po dotarciu o godzinie około 19-tej do budynku szkoły w której się on znajduje, ucałowaliśmy klamkę, choć widać było że w jednaj z sal stoją prycze, czekające na turystów. Jeszcze spokojnie poczekaliśmy do godziny 20-tej, sądząc że ktoś się pojawi i dopiero wtedy wpadając w małą panikę, gdyż zaraz ściemniać się zacznie, a my pozostajemy bez noclegu. Nie piszę o tym, z wielką pretensją do pracownika (-ków) tego schroniska, a raczej wspominam o tym z powodu, że to kolejny dowód na to, że wędrowanie nawet po Polsce z plecakami na zasadzie wędrowania zanika, po za nami żaden turysta ani się nie zjawił, ani nie był zakwaterowany w nim. Przewędrowaliśmy zatem do "centrum zdrojowego", mijając drogie hotele oraz jedną katerę prywatną w której również nikogo nie zastaliśmy. Nocleg drogi odpadał. Wtedy przypomniałem sobie że jest wiata przy szlaku, opodal drogi krzyżowej, który przemierzaliśmy dzień wcześniej, a jako że pogoda była sucha i ciepła, awaryjnie stwierdziłem że w niej przenocujemy... pod szumiącymi bukami, po których jedynie ścigały się wiewiórki.

Wiewiórka i buk
Wiewiórka wdrapująca się na drzewo, czasem wygląda niezgrabnie jak żaba

Gdyby nie hałas dochodzący z dancingu byłby to prawdziwy raj, po wcześniejszym koncercie. Następnego dzionka, postanowiliśmy opuścić Głuchołazy i ruszać z nich PKSem do Paczkowa. Kiedy rankiem przemierzaliśmy ostatni raz centrum miasta.

Głuchołazy

spotkała nas miła niespodzianka, Informacja Turystyczna obok wieży była otwarta, więc na pożegnanie tego miasta skorzystaliśmy z okazji aby się na nią wdrapać. Widać było że pani z IT była bardzo szczęśliwa widząc ludzi z plecakami, którzy na dodatek za symboliczną złotówkę, chcą się wdrapać na wieżę. Okazało się że wcześniej IT było zamknięte z powodu, który wcześniej rozważałem, otóż osoba ta była współorganizatorem Kropki. Jak widać wdrapać się było na prawdę warto na tą zabytkową 25 metrową Wieżę Bramy Głównej:

Głuchołazy - wieża bramy głównej
wejścia na wieżę strzeże drewniany posąg woja
Głuchołazy - wejście na wieżęGłuchołazy - widok z wieżyGłuchołazy - widok z wieżyGłuchołazy - widok z wieży

Sama wieża bramy górnej istnieje co najmniej od 1418 roku, kiedy jest pierwsza wzmianka o tym obiekcie. Po dotarci na dworzec PKSu, zadziwił mnie budynek nieczynnej stacji kolejowej Głuchołazy Miasto (jednej ze trzech w tym mieście), w której obecnie jest sprzedawana jedynie odzież używana (second hand), lecz przypominający także o dawnej świetności tej miejscowości:

Głuchołazy - stacja PKPGłuchołazy dawny dworzec PKPDworzec Głuchołazy MiastoDworzec Głuchołazy Miasto

Kolejnym dowodem na brak turystów, było pewne zdarzenie na dworcu. Otóż mijając matkę z synkiem usłyszeliśmy pytanie dziecka, które wskazało na nas palcem z zapytaniem: A co to?? W odpowiedzi usłyszał: To plecaki... Czas ruszać do Paczkowa...
Wszystkie zdjęcia z Głuchołaz:

Głuchołazy

Polecane strony:
Głuchołazy - oficjalna strona miasta z informacjami turystycznymi
Głuchołazy i okolice - ciekawie wykonana strona z panoramami

wtorek, 21 sierpnia 2007, konread
Tagi: Głuchołazy

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: